poniedziałek, 30 listopada 2015

Bluza

Wpadłam. Przepadłam. Po uszy. Dosłownie
Trwa to już ponad rok, może nawet dwa, a może i dłużej?
Co? Ano przerabianie wszystkiego co zbyteczne.
Zaczęło się od recyklingowych leginsów dla córeczki. Potem powstało kilka kolejnych par. Potem uszyłam pościel, czapeczkę, zmniejszyłam ulubiony sweter,  zwężyłam spodnie, aż w końcu chłopięcą bluzę przerobiłam na dziewczęcą:)
Najpierw wyglądało to tak:


Z wyrzuconej przez kuzynkę bluzki powstały leginsy, a z resztek wycięłam koła


Z kółek powstały kwiatki


Jeden ozdobił bluzę odziedziczoną po bratanku,


(Kwiatek ozdobiłam dodatkowo koralikami, naturalnie różowymi)


drugi powędrował na spinkę do włosów


Zatem komplet stanowi owa bluza, leginsy i spinka:)


i w końcu nastał czas, kiedy mogę prawie bezkarnie słuchać A. Andrusa i D. Miśkiewicz, bo latem synowie dziwnie na mnie patrzyli:)





niedziela, 8 listopada 2015

Czapka i komin w warkocze


Choróbska nas dopadły, więc i po letnich ubrankach te cieplejsze wyciągnęłam, ale w ubiegłą sobotę tak pięknie słońce świeciło, że wychodząc na podwórko założyłam córci lżejszą czapeczkę i komin. I dopiero na dworze zauważyłam, że za mały ten komplecik. I dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że mimo, że to wiosenne udziergi to nie pokazywałam tutaj


W rzeczywistości czapeczka nie jest taka czubata, hehe malutka ma włosy w koczek uczesane, dlatego to tak odstaje. Na zdjęciach na płasko widać dokładnie kształt czapki i wzór. Robiąc komin skorzystałam ze wzoru Lorki, czapka to już moje dzieło. 


W tej chwili dziergam już kolejny komplecik, tak więc kolejny wpis będzie o podobnej tematyce:)