Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dzieci kochane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dzieci kochane. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 sierpnia 2014

Wakacyjne migawki

Na wakacje najmocniej i najdłużej oczekiwał mój syn. Chyba już w połowie kwietnia zaczął odliczać dni do upragnionych wakacji. Dodam tylko, że po dwóch tygodniach lipca jakoś zatęsknił za szkołą, no, może nie za nauką, ale za kolegami i jak stwierdził, za tym, że jak się chodzi do szkoły to ciągle coś się dzieje;) Błogie lenistwo jednak nie dla Niego
Początek wakacji był przyjemny, ciepły, potem z każdym dniem temperatura rosła i gdy przyszedł czas wyjazdów ochłodziło się i zaczęło padać. Szczerze? Wolę taką pogodę niż upały i suszę, ale lato to lato i tak musi być:) Może tylko nie powinno być tak zimno, jak w drugiej połowie sierpnia, 6 stopni nocą to zdecydowanie za mało, a tyle u nas już było
Czas na wakacje w naszym obiektywie:


Były lody własnej produkcji

Były wyprawy do lasu i  zbieranie jagód


Było czytanie książek, tu akurat jedna z  moich lektur

Był świeżutki chlebek z pomidorkami z  naszego ogródka













Były podróże te bliskie, dalsze i całkiem dalekie

 Były spotkania przeróżne, z większości brak zdjęć

 Były wyjścia do kina, biblioteki, parku i do Aqua Parku


 Było troszkę haftowania, więcej przerabiania owoców i warzyw, a najwięcej pielenia, koszenia i innych prac w ogródku, a i troszkę szycia było...

Dotrwał ktoś do końca?
Pozdrawiam serdecznie

sobota, 15 lutego 2014

Zakładka dla Oli


Niedaleko pada jabłko od jabłoni ...
We wtorek wieczorem, pakując plecak do szkoły na kolejny dzień, mój syn niechcący znalazł zaproszenie.
Przyszedł z nim do mnie i tłumaczy, że wczoraj dostał, ale myślał, że zgubił, ale jest i czy może iść, i jeśli tak, to czy prezent kupię?
Myślałam, że śmiechem prychnę widząc Jego minę i słysząc to wyjaśnianie, jednocześnie zdziwienie, że taki roztrzepany i irytacja, że taki beztroski. Po chwili oprzytomniałam, wyraziłam zgodę na wszytko. Syn poszedł spać, ja zabrałam się za przerwaną robotę.
We czwartek nocą, przychodzi do mnie zaspany syn, bo spał, ale przypomniało Mu się i przyszedł spytać czy już coś kupiłam dla Jubilatki.
Oczywiście ... zapomniałam. Stanęło na tym, że wręczy książkę, bo Ola uwielbia czytać, a ja akurat ostatnio kupiłam "Tajemniczy Ogród" i wyhaftuję do niej zakładkę. Bombonierkę dokupimy rano jadąc do szkoły.
Nie mogłam zdecydować się na wzór, sięgnęłam zatem po zaczętą dawno temu zakładeczkę. Oj, długo w nocy siedziałam, ale wyhaftowałam brakującego osiołka oraz na tylnej stronie napis. Zszyłam dół mereżką i jeden bok zakładki. Zadowolona poszłam spać. Rano okazało się, że na zakładce jest plamka. Ponad rok leżało, więc nic dziwnego. Pierwsze podejście czyli zwykłe pranie w mydełku, plamka nadal jest. Proszek na plamkę, pocieranie ... plamka zrobiła się wściekle żółta, jak koszulki odblaskowe. Zaczęłam panikować, bo czasu mało. Odplamiacz do koloru - zero reakcji, odplamiacz do białego - lekko jaśniejsza, ale nadal jest, płyn do wc - plamka wróciła do stanu wyjściowego czyli koloru kogel-mogel:( Uprałam raz jeszcze w mydlinach, opłukałam i ... 
Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma... 
Postanowiłam polubić ją. Wzięłam herbatę, którą akurat miałam zaparzoną na śniadanie, delikatnie porobiłam z niej plamki na zakładce, po dwóch stronach, gdzieniegdzie rozłożyłam nawet listeczki herbaty, po chwili całość w ręcznik papierowy, aby zebrać nadmiar płynu, potem ściereczka, żelazko, suche, do środka flizelinę, kawałek plastiku, zszywanie drugiego boku i gotowe. 
Pokochałam ją nawet



Jubilatce, a zwłaszcza Jej mamie prezent się spodobał, a to najważniejsze

Wydawało mi się to niemożliwe, udało się jednak. W każdym razie nie mam zamiaru powtarzać tego eksperymentu z codziennym pisaniem, bo to zdecydowanie nie dla mnie. Cieszy mnie fakt, że pokazałam ostatnie prace i mogę teraz pisać na bieżąco. Poza tym przede mną kolejne wyzwanie: tydzień kładzenia się spać najpóźniej o 24.00;) Proszę, trzymajcie kciuki

sobota, 26 listopada 2011

Kosz pełen zaległości

Kochani, jesteśmy już od jakiegoś czasu w domu i bardzo się z tego cieszymy. Niestety nie mam na nic czasu, o prowadzeniu blogu i śledzeniu innych nie wspomnę. Córcia jest niezwykle żarłoczna i towarzyska. Uwielbia  życie nocne i praktycznie w dzień śpi, a nocą jak prześpi 2-3 godziny to wszystko. Z mężem ledwo chodzimy, ale ... córeczka skończyła już miesiąc, przybiera na wadze i uroczo się uśmiecha:)
To teraz o robótkach. Jak się można domyśleć, w takiej sytuacji o tym, też można zapomnieć, ale .... udało mi się cichaczem ukończyć jedną bombeczkę SAL-ową. Pewnie kiedyś o tym napiszę, bo jak się okazało mam całkiem sporo zaległości tych sprzed porodu;). I jak zaczęłam przeglądać fotki to i o tym by się chciało napisać i o tym, i to pokazać i ... uzbierał się cały kosz tych zaległości. 
Zacznę od:


Skarbów od cinka26
Nie byłabym sobą gdybym pominęła to milczeniem. Otóż potrzebowałam podstawki pod kubek. Takiej plastikowej, do której wkłada się hafcik. Przejrzałam Allegro, kilka pasmanterii internetowych, bez skutku. Napisałam o tym na blogu i do cinki. Marta od razu zaofiarowała pomoc i w ten sposób dostałam nie tylko rzeczoną podstawkę, ale i drugą, i guziczki, i wstążeczki i inne urocze przydasie. O tyle cudnych rzeczy:




Martuś jeszcze raz wielkie dzięki!!!!


SAL-owe myszki- cz. 8
Właściwie myszki z myszszeczkuniowego SAL-a wyszyłam, ale jak kiedyś wspominałam do realizacji mojego tajnego projektu potrzebowałam 9-ciu baletnic. Więc znów wskoczyła na płótno "pierwsza" baletnica, hihi ale nieco inna kolorystycznie:).
To teraz fotka myszki "pierwszej", która już jest myszką ósmą:)))))




a potem poleciałam z kolejną myszką. Trudny miałam wybór. Ostatecznie padło na ostatnią baletnicę, ale hihhi, czerwonego mi się zachciało i jak Wam się taka podoba?







poniedziałek, 7 listopada 2011

Wielka radość - mam córcię!!!!!

Korzystając z wolnej chwili i faktu, że mam dostęp do netu, chcę się pochwalić. Otóż 
w niedzielę - 23 października urodziłam śliczną, zdrową córeczkę. 
Kruszynka ważyła zaledwie 2990g. i mierzyła 51 cm. 
Dostała za to 10 pkt w skali Apgar i potem zaczęły się schody. 
Dopadła ją żółtaczka i nie chce puścić. Było naświetlanie na dwie lampy, przejście na ściągany i podgrzewany pokarm, przepajanie glukozą, naświetlanie jedną lampą. Obecnie znów na ściąganym pokarmie, podawany jest Luminal i naświetlam jedną lampą. Jestem szczęśliwa, że mam córkę, ale nie mogę już patrzeć na te wszystkie zabiegi nie przynoszące efektów. Jestem zmęczona i smutna, ale kto mógłby patrzeć na męczenie takiego maluszka:



Z tego miejsca chciałabym podziękować Moteczkowi, za przekazanie wiadomości o narodzinach córci i przeprosić organizatorki SAL-ów, że nie opublikowałam prac na czas. Nie mam chwilowo jak, ale i myszki, i słoik obfotografuję jak wrócę do domu. Zakładka i książka w ramach zimowej wymianki też w domu czekają. Wiedziałam, że urodzę przed terminem, ale myślałam, że trochę później ... ba, czasem łudziłam się, że tym razem donoszę do terminu ... i znów się nie udało ...
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie ze szpitalnego łóżka

środa, 19 października 2011

Rocznik 2011

Wiadomo ... temat ciąży jest mi najbliższy w tym roku ... i jakoś tak się składa, że sporo tych blogowych mamusiek przybędzie lub już przybyło w 2011 r. 
Post miałam zamieścić już w maju, ale ciągle znajdowałam informacje  o nowej ciąży lub nowonarodzone bobasy i odkładałam to :)
Pozwolę sobie teraz wymienić Szczęściary 2011 Roku. Postaram się zamieścić je w kolejności terminów porodu. Post pewnie będę nie raz edytować, bo jak wspomniałam, coraz znajduję nowe "Koleżanki po fachu", a może ktoś sam się zgłosi?

1. cinka26 - 10 lutego - Mati
2.  Marta - 10 marca - Natanek
3. CyberJulka - 5 maja - Alanek
4. koza - 11 czerwca - Szymek
5. ELISADAY79 - 13 sierpnia - 
6. Hally - 1 lica - Wiktoria
7. With love - 21 sierpnia - Ala
8. Julka - 9 września - Tosia
9. malgonia - 23 września - Łucja
10. ewamaison - 2 października - Tosia
11. Kinia - 11 października - Kaja
12. S jak Sylwia i Szycie - 
13. ja - 23 października
14. Ania - 3 listopada - Jaś
15. bozenia - 18 grudnia - Irenka Hania
16. Agnieszka - 2? grudnia
17. rossie5 - grudnia

Wszystkim bardzo serdecznie gratuluję! Mamusiom życzę cierpliwości i radości, Dzieciaczkom zdrowia i szczęścia, Oczekującym wytrwałości i lekkich porodów!
A wszystkim dużo miłości, zdrowia i uśmiechu na codzień!


... do porodu ... 17 dni ...

poniedziałek, 26 września 2011

10 kilo do przodu

Stało się!
Przekroczyłam dziesiątkę! Ciężko mi nosić te dodatkowe kilogramy. Ciężko znaleźć odpowiednio szerokie ciuszki. Ciężko cokolwiek robić, ale ... już tylko półtora miesiąca. Zaczęłam gromadzić ubranka, kosmetyki, różne akcesoria przydatne przy pielęgnacji i w życiu codziennym maluszka. Zbierać cenne rady od znajomych mamusiek, bo .... duuuuużo się zmieniło od ostatniej mojej ciąży:)
Na szczęście i siostry, i koleżanki chętnie to robią, jak również ubierają mnie i wzbogacają wyprawkę dzidzi. Proszę, to jedna z dostaw, ta najobfitsza:)



W zasadzie to chyba tylko wózka mi brakuje. Wózka reprezentacyjnego:) Wyjściowego:) Taki po domu, niemodny, ale wygodny mam:) Próbuję licytować na A., ale bezskutecznie:(. Może jeszcze uda się i zdążę na czas? A, że od 3 tygodni siedzę w domku, na zwolnieniu to wymyślam okrutnie i ... dziś znów piekłam. Tym razem paluszki ziołowe według przepisu Penelopy. Przepis całkiem świeży, zaledwie sprzed tygodnia. Ja ostatnią porcję przed upieczeniem dodatkowo obtoczyłam w kminku. Polecam!



niedziela, 17 lipca 2011

Dar z nieba




O tym miało nie być. 
Miało być robótkowo, kulinarnie, ogrodowo. 
Miało być anonimowo, bez uczuć, bez zwierzeń. 
Tak się nie da! Nie umiem. Zbyt wielkie to szczęście i radość:). 
Mam ochotę o tym mówić i pisać. 
Zbyt wielki to dar!
Dar z nieba.
Dar, który otrzymaliśmy, gdy już nie powinniśmy.
Dar, który uniemożliwił mi przez pewien czas, bycie z Wami.
Dar, który włoży tę sukienkę ...