Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na słodko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na słodko. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 października 2014

Jesienne ciasto marchewkowe

Ciasto znane w blogosferze i na większości portali kulinarnych. Ja po raz pierwszy dowiedziałam się o nim od Magody i Penelopy, potem okazało się, że moja ciocia je piecze od dawna, o czym nie miałam pojęcia;)
Ciasto marchewkowe.
Kusiło, zastanawiało i odpychało. Chłopcy słysząc samą nazwę nie chcieli go i typowali inne, ja nie nalegałam, bo też miałam wątpliwości i tak minęło kilka lat
Niedawno porządkowałam grządki i okazało się, że nie wszystkie marchewki nadają się do przechowywania, bo jakieś takie malutkie, uszkodzone, pogryzione, więc hurtem je obrałam. Część poszła do suszenia, o tym jeszcze napiszę, a z reszty upiekłam ciasto
Jak się okazało .... przepyszne!



Na początek
4 jaja
1 szkl. cukru
ubić na sztywną pianę

Dodać
2 szkl. startej marchwi
1 szkl. oleju
2 szkl. mąki
1 łyżeczkę sody oczyszczonej
1 łyżeczkę proszku do pieczenia
2-3 garście rodzynek i orzechów włoskich
1 łyżeczkę cynamonu
kilka kropel zapachu cytrynowego lub pomarańczowego

Wszystko dokładnie wymieszać i wylać do formy wysmarowanej margaryną i posypanej tartą bułką. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec około 40-50 minut w temperaturze 180 stopni.


Można polać polewą, jeśli zdążycie;) Smacznego!

Serdecznie pozdrawiam moich Obserwatorów i innych Czytelników oraz dziękuję za wszystkie pozostawiane komentarze

niedziela, 9 lutego 2014

3 bit


W sumie to żadna nowość w mojej kuchni, bo ciasto 3Bit nasza rodzina zna od dawna, ale z przepisu Magdy  skorzystałam pierwszy raz. Gdyby nie Jej prześliczne zdjęcia pewnie nie zwróciłabym uwagi na sam przepis, a warto, bo jednak inne niż to moje. Ciasto pyszne, jego wykonanie łatwizna i to co lubię - wspólna praca z dzieciakami. hehe bo kto lepiej ułoży te ciasteczka niż one? kto dokładniej wybierze masę z puszki? kto chętniej wyliże garnek z masy budyniowej czy miskę z bitej śmietanki? i kto dokładniej zetrze czekoladę niż mój syn?



 Wiem, że nie każdy lubi wchodzić w linki, zwłaszcza jak mu wolno net chodzi, więc pozwolę sobie podać tu przepis. Jeśli ktoś lubi bardziej słodkie ciasta, proszę jednak wejść do Magdy, bo ja dałam zdecydowanie mniej cukru.

Składniki:
6-7 paczek herbatników


puszka masy krówkowej


3 szklanki mleka
2/3 szklanka cukru
aromat waniliowy
125g masła
4 czubate łyżki mąki pszennej
5 czubatych łyżek mąki ziemniaczanej
4 jajka, 


1/2 l śmietany kremówki 30%,
2 łyżki cukru pudru trzcinowego Diamant
śmietan-fix 


Do dekoracji
50g startej czekolady



Blachę o wym. 25x36 cm wyłożyć herbatnikami. 

Rozsmarować na nich masę krówkową i przykryć kolejną warstwą herbatników.
2 szklanki mleka zagotować z masłem, cukrem waniliowym i cukrem. Resztę mleka zmiksować z jajkami oraz obiema mąkami. Dodać do gotującego się mleka energicznie mieszając. Zagotować. Ciepłą masę wylać na ciasto, przykryć warstwą herbatników. Schłodzić.
Śmietanę ubić z cukrem pudrem oraz fixem na sztywno, wyłożyć na ciasto.
Wierzch posypać startą czekoladą. 

Przechowywać w lodówce.




Zaczęłam haftować marcowy wzorek od Iriny. Tempo mam zawrotne, ale oczy nie pozwalają mi już na haft z monitora, a do przerysowywania jakoś ciężko przysiąść. hehe jakoś tylko pszczółkę dałam radę i to jak profesjonalnie:))) chyba na jakimś rachunku:))))) Na szczęście jeszcze mam sporo czasu





sobota, 4 stycznia 2014

Ciasteczka kawowo-kakaowe z pieprzem


Na święta Bożego Narodzenia pokusiłam się o upieczenie ciasteczek kawowo-kakaowych z pieprzowym posmakiem. Przepis znalazłam TU. Była tam co prawda mowa o ciastkach z pomarańczową nutą, ale jak cofnęłam się do oryginału natknęłam się na ten pieprz. Zaintrygował mnie do tego stopnia, że musiały być takie i tylko takie, i były, i chyba pierwsze zniknęły ze stołu;)


210 g mąki
75 g gorzkiego kakao
szczypta łyżeczki soli
1 płaska łyżka kawy rozpuszczalnej
3/4 łyżki kawy zmielonej
1/2 łyżeczki cynamonu
170 g miękkiego masła
160 g cukru
1 jajko
1,5 łyżeczki naturalnego ekstraktu z wanilii
1/2 łyżeczki pieprzu
+ cukier do obtoczenia


Mąkę, kakao, sól, kawę i cynamon wymieszać. Masło utrzeć z cukrem i dodać jajko, ekstrakt waniliowy i pieprz, a następnie dalej mieszając (na mniejszych obrotach) partiami dodawać mąkę. Ciasto przełożyć na papier do pieczenia (jest ono miękkie) i uformować rulonik o średnicy ok. 5 cm. Zawinąć go w papier i włożyć do lodówki na godzinę lub dłużej.
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni.
Ciasto wyjąć z lodówki, po ok.5 min obtoczyć w cukrze i kroić na plastry grube na ok.5 mm. lub ciasto rozwałkować i wykrawać ciasteczka foremkami.
Piec ok. 10 minut



Niestety nie udały mi się tak ładne jak u Beatki, gdyż pod naciskiem noża rulon ciasta spłaszczał się. W rezultacie z części ciasta powstały księżyce wykrawane foremką, do tego oprószone cukrem nie tylko z boków, ale i z wierzchu. 

niedziela, 22 grudnia 2013

Kuchareczka i grudniowy miszmasz

Internet wolno, ale działa, czuję się lepiej, coś tam robótkowo się dzieje, nawet kończy, dlatego od wczoraj zastanawiam się nad nowym postem. Nie wiem tylko od czego zacząć, ani jak zatytułować ten post. Mam nadzieję, że jak skończę pisać, jak wkleję fotki to coś się wykluje w mojej głowie;)
Na pierwszy rzut może pójdą prezenty od sunsette, bo sprawiły mi ogromną radość i są rewelacyjne! Pierwszego dnia nie dopchałam się do zawartości przesyłki, o takiej:



ale dostąpiłam zaszczytu i mogłam spać bliżej reniferka, na kuchareczkę nie mogłam jeszcze wtedy nawet zerkać



Szmaciaczki towarzyszyły mojej córci dosłownie wszędzie przez pierwsze dwa dni. Teraz mają swoje miejscówki tj. reniferek na stałe leży/śpi w łóżku i nie wolno go ruszać, zaś kuchareczka siedzi non stop w leżaczku,. Sama, w towarzystwie lub u córci na kolanach



i pomyśleć, że kiedyś miała spokój i tak dobrze było jej w towarzystwie koleżanek (zdjęcie z blogu sunsette)




Agnieszko bardzo, bardzo dziękuję za zorganizowanie zabawy i otrzymane prezenty.

Szukając szafy, tej mojej, jedynej, dębowej, pasującej do komody zakupiłam tacę na stroik adwentowy i pudełeczko na spinki, gumki, frotki itp mojej małej damy. To drugie wymaga odświeżenia, podklejenia, ale leżało z dala od drobiazgu, wśród mebli i tak mnie przywoływało, że musiałam, po prostu musiałam je zabrać ze sobą



Kolejna wizyta w sklepie retro, oczywiście w poszukiwaniu szafy, tej mojej, dębowej i znów jej nie znalazłam, ale i nie wyszłam z pustymi rękoma.

Tym razem to ... przepiękna tablica z trzema miejscami na zdjęcia (heheh hafciki), nawet szybki się zachowały, ramka i wazon - butelka.


 Rok widniejący na niej mnie zadziwia. To możliwe? 



Ramka kupiona z myślą o oprawieniu obrazka z SAL u Diany. Tymczasowa, bo zanim wymyślę co z haftem zrobić, powisi sobie przez okres Świąt na ścianie


Jakoś w międzyczasie odwiedziłam sklep B. i kupiłam .... przecudną torbę na zakupy i lampki na choinkę. Tak mi się podoba ten nadruk na torbie, że nijak na zakupy z nią nie mogę chodzić. Wisi sobie w kuchni, w widocznym miejscu i cieszy me oko




zerkam na nią w czasie zmywania, gotowania, a nawet w czasie robienia czy pieczenia pierniczków, bo mam już je zrobione:).



Pierniczki są dwojakie, jedne leżakowały od początku października, teraz tylko pieczone i drugie, nowość u mnie, bo pierniczki błyskawiczne, ponoć do zrobienia nawet w dniu Wigilii. Jedne i drugie pyszne. Na zdjęciu widać jeszcze takie murzynki. Otóż upiekłam przy okazji ciasteczka kawowo-pieprzne. Nie są tak piękne jak były w oryginale, ale smaczne owszem i ... wcale nie są zbyt ostre ze względu na zawartość pieprzu

Troszkę długaśny ten post i ... kolejny podobnie się zapowiada :))))))
Pozdrawiam

poniedziałek, 27 lutego 2012

Lawendowe ciasteczka

L jak luty
L jak lawenda
L jak lawendowe ciasteczka



Jeszcze nie tak dawno lawenda była dla mnie czymś abstrakcyjnym. Kojarzyła mi się z molami, naftaliną, szafą, starością, zimą. Potem doceniłam jej woń i wygląd kwiatków, mimo, że skojarzenie z zimą pozostało. Tak, właśnie tak, nie lato, ale właśnie zima, a zwłaszcza luty pachnie mi lawendą. W ubiegłym roku szczególnie:). Chyba ciąża miała na to wpływ...Miałam mydło w płynie i w kostce, żel pod prysznic i balsam lawendowe. W kuchni zmywałam Ludwikiem lawendowym. W wc kostka i odświeżacz, a jakże lawendowe. Odświeżacz to i żelowy, i w sprayu:) Na szafce przy łóżku w sypialni: krem do rąk i do stóp lawendowe. Nakupiłam suszu z kwiatu lawendy i pachniało mi wszędzie. Jakby tego było mało, to koleżanka, prawie mnie nieznająca podarowała filiżankę z lawendowym deseniem:)))
I w dodatku piekę ciasteczka lawendowe. Chłopcy co prawda za każdym razem twierdzą, że "te ciasteczka to mydłem zalatują", ale smakują im chyba, bo znikają szybko:). Ja je lubię, córcia chyba też, bo zjadłam wczoraj dwa i zero reakcji u Maleństwa:) Dzisiaj znów zjem dwa... a może trzy ...


czwartek, 16 lutego 2012

Wypiek okolicznościowy


W zasadzie Walentynek nie obchodzimy
ale...
najpierw mąż, już trzynastego wieczorem wkroczył do domu z kwiatkiem. Zdziwiliśmy się z chłopcami, bo mąż na kwiatki nieczuły, a tu, proszę. Hehe okazało się, że wszyscy brali to On też...
Następnego dnia młodszy synek po powrocie ze szkoły wręczył mi obrazek. I znów przypadek, okazało się, że tylko troje dzieci z 24 przyniosło następną część Wycinanek. Pani na poczekaniu pokserowała co miała i zarządziła kolorowanie tegoż. Mój syn stwierdził, że jak ma kolorować zwierzaki albo "babskie obrazki" to już woli te serca to chociaż mamusi, znaczy mi podaruje .. .. hehe uśmiałam się z tej opowieści synka:))))
Nie pozostało mi zatem nic innego tylko korzystając z chwili, że chłopcy pojechali na zajęcia pozalekcyjne, a mąż w pracy, zagniotłam ciasto drożdżowe,  TU przepis i powstały takie oto serca. Walentynkowe, rozumie się serca:)



Do tego cynamonowe serca:). W smaku bardzo dobre, wizualnie, następnym razem będzie lepiej. Trochę zakalcem trąciło, owszem towarzystwo zjadło, pochwaliło, ale ja wiem swoje, bo ... znów drożdże instant i znów problem:(
Jeszcze nigdy, mimo kilku prób, nieudanych z resztą, nie udało mi się ciasto z tymi suchymi drożdżami. Coś robię źle? Tylko co? Z normalnymi drożdżami ciasta udają się, z tymi, nie. Też tak macie?




Na koniec prośba. Ludziska kochane, proszę, błagam i znów proszę, wyłączcie tę weryfikację słowną. To jest nie do odczytania... Spójrzcie sami, to tylko przykład, z tych bardziej wyraźnych...

poniedziałek, 3 października 2011

SAL cz.6 - Myszka szósta

Termin na wyszycie tej myszki mamy następujący: 12.IX- 03.X, czyli wyrobiłam, się:), ale ...




czas zaczyna mnie naglić i mimo, że ostatnią można haftować do 24.X. chcę to zrobić wcześniej. Na tyle wcześniej, by tego 24-go to moje baletnice nie tylko były gotowe, ale to co ma z nich powstać było skończone:). Co to będzie? To pozostanie jeszcze przez chwilę tajemnicą. Zdradzę tylko, że w międzyczasie muszę "dohefcić" nadprogramowe 2 sztuki. Ot, taki projekt;)




To jeszcze coś na dobry, słodki początek tygodnia zostawiam i biegnę wyszywać siódmą myszkę



poniedziałek, 19 września 2011

Zazdrostka według Elisse - cz.1

     Dzień staje się coraz krótszy, o czym przekonaliśmy się niemalże z dnia na dzień. Odczuło to, nawet nasze młodsze dziecię. Znaczy zbliża się jesień, zima, wiosna ... czas, w którym już po 15-ej zasłaniam okno w kuchni. Muszę, bo zaledwie 4 kroki od niego jest już droga, po której chodzi i jeździ mnóstwo ... facetów:)))
     Firanka Elisee jest cudna. Zakochałam się w niej jak tylko zobaczyłam na Jej blogu. Długo jej się przyglądałam. Zapisałam sobie na komputerze i często podziwiałam. Jakiś czas później Eliza zamieściła opis jak takie cudo zrobić. Wtedy już podjęłm decyzję, wymierzyłam szybę - okno i zakupiłam nawet materiał;). Długo leżakował samotny, potem dokupiłam nici i już w towarzystwie leżały ci one  dalej ...



ale ostatnio przystąpiłam do dzieła. Zmusił mnie jeden "typ", jak mawia Starszy syn. Otóż bezczelnie stał za oknem i patrzył jak rozlewam sok do buteleczek, wrrr!!!! Najpierw naniosłam szkic, niepewnie, nieporadnie ...




Potem zrobiłam szydełkowe kwiatki. W sumie to mój debiut, bo nie liczę 6 kwiatków sprzed 2 lat, nawet nie wiem jak je robiłam. Listki to już zupełnie dziewiczy twór. Długo szukałam wzorów, schematów w gazetach czy kursików w necie. Nie wszystko się udawało, nie wszystko podobało, ale MAM! Są. O takie:



Potem pierwsze przymiarki, rozmieszczanie w odpowiednich miejscach, przekładanie, przyszpilanie i tak zostało:




Teraz tylko fastrygą zabezpieczyć brzegi gałązek, listków itp i wyszyć je haftem richalieu ... ale najpierw ... kolejna myszka ... kolejny tajny projekt ...
Nie zapisałam sobie strony z postem Elizy o firance, ale polecam Jej cały blog. Kto tam trafi, na pewno zachwyci się nim i Jej właścicielką. a jak przeczyta "od deski do deski" - raczej to nieuniknione, to i firankę znajdzie:)
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na ciąg dalszy o mojej zazdrostce ... za jakiś czas ....
Ciasto zostawiam. Częstujcie się ... tym razem roladą malinową:)

poniedziałek, 5 września 2011

Zakupowe szaleństwo

W ostatniej chwili skorzystałam z letnich wyprzedaży i kupiłam cudne buty. A jakie wygodne!!! Hhihi kolor zupełnie przypadkowy, ale tylko takie były:)




I zupełnie przypadkiem w innej sieciówce znalazłam torbę pasującą do nich. Nie mogłam nie kupić:)))))



Hehehe a potem kupiłam jeszcze lakier do paznokci, taki robiący spękania, hihi oczywiście kolorystycznie mi pasował:)))) i też okazja:)
Na koniec listonosz przywiózł paczkę, a w niej saaaaame potrzebne rzeczy;). Dobrze, że nikt z domowników tego nie widział. Zakupy zrobione na A., niby każda z licytowanych rzeczy była okazją, ale ogólna suma już takową nie była. Zapewniam! Hhihi nici starczy mi do końca życia .....
A propos zakupów. Chyba czas pomyśleć o wyprawce?


Mój nowy zakup w komplecie:




To jeszcze na dobry początek tygodnia, wczorajsze ciasto. Pamiętacie ten mój przepis na ciasto z porzeczkami? Tym razem zrobiłam w wersji z malinami. Pychota!!!! Dla zainteresowanych TU przepis. 
Smacznego!



piątek, 12 sierpnia 2011

Pieguski na ciasto i nieplanowane zakupy

Obiecałam, że zamieszczę przepis na moje ciasto porzeczkowe. W cieście są pieguski w tańszym wydaniu, takie z Biedronki. (Można chyba też użyć oryginalnych.) Bałam się, że za długo by tłumaczyć o co mi chodzi, więc wymyśliłam, że jak je kupię i wkleję fotę będzie szybciej, hihihiihi
Może i tak, ale sami zobaczcie jak skończyły się zakupy ...



Miały być 2 paczki ciastek, a są: ciastka, pieczątki i dziurkacze, żeby jeszcze jeden zestaw. Skąd! Dostałam rozdwojenia jaźni jak zobaczyłam jaki jest wybór. Grzebałam, grzebałam, przebierałam, dokładałam i odkładałam, aż ... kupiłam 3 zestawy. Mam tulipany w domu? Są w jednym z tych nowych zestawów? Eee nawet to nie przeszkodziło mi by kupić zestaw z kolejnym tulipanem. Masakra! Normalnie ciąża rzuciła mi się na mózg. Dobrze, że z pieczątkami poszło łatwiej:)))) W sumie jeden zestaw był z motywami roślinnymi, pozostałe ze zwierzętami, jeden z pojazdami. W każdym razie cieszę się z zakupów, a tulipana oddam komuś w jakiejś wymiance:)


To teraz przepis na ciasto z poprzedniego postu. 


Przepis na ciasto porzeczkowe
2 opakowania piegusków oryginalnych (ale tych bez rodzynek) albo takich jak powyżej - rozkruszyć na pył
Pół kostki masła (100 g) rozpuścić w rondelku.
Dodać rozkruszone ciastka i grzać dopóki czekolada nie zacznie się rozpuszczać. Krótko.
Wyłożyć tę masę do małej tortownicy, wyrównać lekko uciskając i wstawić do schłodzenia do lodówki.
W tym czasie robimy masę.
1 opakowania serka mascarpone 250g  - ucieramy. 
250g śmietany kremówki ubijamy z 3 łyżkami cukru i z 1 śmietan-fixem. 
Jeśli ktoś lubi mniej lub bardziej słodkie ciasta to zwiększa lub zmniejsza cukier według własnych upodobań.
Mieszamy te dwie masy i wykładamy na schłodzone ciasto.
Teraz układamy owoce. Tak jak pisałam poprzednio, pasują wszystkie;) czyli truskawki, maliny, porzeczki, jagody, borówki amerykańskie, morele czy w wersji zimowej brzoskwinie-ananasy z puszki. 
Gdy je ułożymy, dopasowujemy smakowo galaretkę. Schłodzoną zalewamy całość i wstawiamy do lodówki. Ja zamiast 2 szkl. wody dałam 1,5 szklanki.
SMACZNEGO!!!


poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Ciasto z porzeczkami




Wykorzystując nowy przepis i resztki obsypujących się porzeczek zrobiłam pyszne ciasto. Robi się je szalenie prosto i szybko, ale jak smakuje?!! Być może przepis znany i stary, ale jakby ktoś chciał to chętnie zamieszczę. Spód jest z piegusków z Biedronki i masła, potem masa z serka mascarpone i kremówki, na wierzch owoce zalane galaretką. Ciasto zniknęło błyskawicznie i już nie mogę się doczekać kiedy znów je zrobię i z czym ^^
gdyż ...
u mnie było z porzeczkami. W pierwotnej wersji jadłam je z truskawkami. Koleżanka, która mnie poczęstowała - ciastem i przepisem, smakowała w wersji z borówką amerykańską.  Ta osoba z kolei jadła z brzoskwiniami z puszki.
hihih czyli ciasto uniwersalne. Można robić z różnymi owocami:)))



sobota, 18 czerwca 2011

Powrót




Drodzy moi Obserwatorzy, Komentatorzy i cisi "Czytacze" przepraszam, że tak długo musieliście czekać na nowy post. 
Dziękuję wszystkim tym, którzy tu w tym czasie zaglądali. Dziękuję zwłaszcza tym, którzy nie zniechęcili się i mimo ciszy, zaglądali tu systematycznie. A byli tacy!!
Ostatnio bardzo źle się czułam i zupełnie mi nie w głowie był komputer i cały wirtualny świat. 
Zwłaszcza, że sprzęt mam starszawy i wiatraczek takie wydaje dźwięki, że człowiekowi wydaje się, że cały czas podróżuje autokarem. Jeśli dodamy, że człowiek ten ma chorobę lokomocyjną, to już wiecie jak się czuję i dlaczego jest to takie mało komfortowe;). I dlaczego tego unikam:).
Jednak przeszedł taki dzień, gdy poczułam tęsknotę za blogami, za konkretnymi nickami - osobami, których nie znam osobiście, ale są mi bliskie. Postanowiłam wykorzystać czas, zwłaszcza, że lepiej się poczułam i powrócić do blogowego świata. Przejrzałam już kilka blogów. Do kolejnych będę zaglądać sukcesywnie w miarę samopoczucia i czasu. W kilku najbliższych postach postaram się Wam streścić co się u mnie działo przez te długaśne, straszne 3 miesiące, a potem, mam nadzieję, będzie już na bieżąco. Mam olbrzymią nadzieję, że to nie nierealne mrzonki, że będzie już lepiej i że to się uda. 
Proszę, trzymajcie kciuki i zaglądajcie tu nadal. 


A teraz zapraszam na świeżo zrobione, pierwsze w tym roku pierogi z truskawkami:)