Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przetwory. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 października 2016

Jesienny wianek i inne skarby

Po szaroburych dniach, pełnych deszczu i chłodu, zaświeciło słonko. Wykorzystałam to i w ostatniej chwili wykopałam mieczyki i ziemniaki oraz zrobiłam nowy wianek. Jesienny


Powstał tradycyjnie z bazy z brzozowych witek i innych znalezisk z ogrodu: jarzębiny, głogu, hortensji i ligustra. Nie jest może bardzo strojny, ale kolorystyką idealnie wpasował się w nasze wnętrza i w sumie chciałam coś delikatniejszego


Ścięłam też ostatnie gałązki ziół. Nie pachną tak intensywnie jak latem, ale herbatka z melisy nadal smakuje wyśmienicie


Śmiech mnie ogarnia gdy widzę nasze coroczne plony i ich jakość. Zaczynam wątpić czy kiedykolwiek, cokolwiek tu urośnie normalne


Część warzyw tradycyjnie ususzyłam i zrobię z nich domową vegetę. Tu jeszcze świeże pory, cebula i pietruszka


Tu już wysuszone. Po prawej dołożona marchewka. Teraz tylko mielenie i zima nam nie straszna:)


 Na koniec prośba o radę, czy wiecie może dlaczego zawsze mam takie selery? Kupuję sadzonki, w sklepie, na rynku, od poleconych sprzedawców. Zdrowe, ładne sadzonki i zawsze mam takie brody zamiast kulistego korzenia. Dlaczego?????



Pozdrawiam serdecznie

wtorek, 8 lipca 2014

Truskawkowe przetwory - frużelina i dżem truskawkowo-miętowy

Nie wiem co się dzieje, ale notorycznie Ktoś mi kradnie czas. Spać się kładę coraz później, a doba nadal krótka, może nawet coraz krótsza, bo coraz mniej czasu na wszystko. Niby coś robię, cały czas się kręcę, ale nic nie widać:(. A może to jakaś nowość: przesilenie letnie;)? Tak czy inaczej czasu coraz mniej.
Udało mi się jednak złapać troszkę lata i uwięzić w słoikach.
W ubiegłym roku często trafiałam w sieci na przetwory z miętą, a to dżemy, to syropy, a to mięta w duetach, to znów solo. Nie sądziłam, że tak mi to utkwi w pamięci, a tu proszę, po roku, gdy zerwałam kolejne truskawki od razu pomysł na dżem z niczym innym tylko z miętą;)))). I nie byłabym sobą, gdybym poszła prostą drogą, ot google, przepis i gotowy dżemik.
Nie. Ja zawsze od końca, pod górę, okrężną drogą. Tak więc robiąc dżem truskawkowy z miętą zrobiłam frużelinę truskawkową. Przepis mnie tak zaciekawił, że musiałam spróbować co to takiego i stwierdzam, że smakuje naszej rodzince, zjedliśmy już nawet połowę, i za rok też zrobię, a robi się tak jak jak w linku powyżej podaje Marzenka z blogu Kulinarne Szalenstwa Maniusi i jak u mnie poniżej


 Potrzebujemy:
2 kg truskawek
1/2 kg cukru
1/2 l. wody + 1/4l. do wymieszania z mąką
1 cukier waniliowy 
sok z 1 cytryny
14 łyżeczek mąki ziemniaczanej



Umyte truskawki kroimy na pół i wrzucamy do garnka, wsypujemy cukier, sok z cytryny i pól litra wody. Gotujemy na małym ogniu, aż truskawki się troszkę rozpadną - ok godziny. Następnie w 1/4 l. zimnej wody rozrabiamy mąkę i wlewamy do truskawek, mieszamy i gotujemy jeszcze chwilę cały czas mieszając. Gorącą frużelinę przelewamy do wyparzonych słoików, zakręcamy i odstawiamy na chwilę do góry dnem. Stosujemy jako dodatek do lodów, gofrów, naleśników, twarożku. Pycha





W związku z tym, że mięta zawładnęła mną zupełnie musiałam zrobić wspomniany wcześniej dżem truskawkowo-miętowy i nawet zmieniłam oryginalny przepis, bo wydawało mi się, że za mało tego zioła, że nie poczuję tej mięty, tak więc mój przepis jest taki: 




Potrzebujemy
2 kg truskawek
1 kg cukru
sok z 1 cytryny (w oryginale i skórkę)
60 listków mięty (w oryginale 20-30 małych listków)



Umyte truskawki, kroimy na mniejsze części i  wrzucamy do dużego garnka. Zasypujemy połową cukru i dodajemy sok z cytryny. Gotujemy przez godzinę na niewielkim gazie, mieszając od czasu do czasu.



Następnie dodajemy posiekane drobno listki mięty i resztę cukru. Gotujemy tak długo, aż dżem będzie odpowiednio gęsty. Gotowy przekładamy do wyparzonych słoiczków, zakręcamy i odstawiamy do góry dnem. 




piątek, 27 czerwca 2014

Truskawkowe przetwory

Gdy tylko pojawiły się pierwsze czerwone, haha nawet do połowy czerwone truskawki zaczęliśmy je namiętnie zjadać wprost z krzaczków. Krzaczki są młode, bo owocują drugi rok, więc truskaweczki śliczne, duże, pyszne, nawet te niedojrzałe do końca! Truskawki nie nadążały dojrzewać, a już znikały:). Gdy któregoś dnia nazbierałam w końcu pierwszą miseczkę owoców, zważyłam je i gdy okazało się, że jest ich cały kilogram to od razu, szybciutko dodałam cukru, dżemixu i ... hura pierwsze 6 słoiczków powędrowało do piwnicy. Bałam się, że to będą jedyne nasze przetwory truskawkowe. W jakim ja byłam błędzie! 


Truskawek z dnia na dzień przebywało i pewnego dnia gdy zebraliśmy te nasze i dołożyłam koszyczek otrzymanych od teścia miałam aż 5kg. Kilogram zmiksowanych trafiło do zamrożenia, a z 4kg zrobiłam dżem i sok korzystając z nowego przepisu. Pierwszego, lepszego, jaki wyświetliło mi google:)


Przepis pochodzi z kafeterii. Dla osób nie lubiących korzystać z linkowania lub czasem mających ograniczenia netu, jak ja:( zamieszczam przepis poniżej. 

4 kg truskawek
3 kg cukru
1 cytryna

Truskawki myjemy i przekładamy do garnka. Zasypujemy 1 kg cukru i zostawiamy na noc, aby puściły sok. Rano gotujemy całość na wolnym ogniu i sukcesywnie zbieramy sok łyżką stołową do drugiego garnka. 
Robimy tak, aż zostaną praktycznie same truskawki. Następnie dodajemy do truskawek jeszcze 1 kg cukru i sok z połowy cytryny. Gotujemy na małym ogniu, tak długo aż owoce zrobią się szkliste(gotowałam 3h.). Gorący dżem przekładamy do wyparzonych słoików i stawiamy do góry dnem.
Do zebranego soku dodajemy kolejny 1 kg cukru i sok z połowy cytryny i zagotowujemy. Zbieramy pianę i gorący przelewamy do butelek/słoików. Zakręcamy i też ustawiamy odwrócone.
Otrzymałam z tego przepisu 12 buteleczek soku i 6 słoików dżemu


Przepis prosty, szybki, a otrzymany sok i dżem smaczne. Bardzo smaczne



piątek, 11 października 2013

Znakomity sos cukiniowy

Tym razem zapraszam do kuchni.
 Pokażę dzisiaj jak przygotować przepyszny sos do ryżu. W wersji oryginalnej, mojej cioci, a ta przepis ma od gosposi księdza, jest to sos do makaronu i tylko tak się go jada na plebanii, od lat. 
Sos można robić w sezonie największego wysypu cukinii, jak również później, ojesienią, gdy tańsza papryka czy cebula:)

Najpierw myjemy i ważymy warzywa. Oczyszczamy paprykę z gniazd nasiennych i obieramy cebulę:

3 kg cukinii
1 kg papryki
1 kg cebuli



Potem kroimy w paski, cienkie ósemki czy jak kto chce cukinię



 Pozostałe warzywa w kostkę. Mieszamy wszystko razem, soląc 2 łyżkami soli i odstawiamy na 2 godziny


W tym czasie robimy własny przecier pomidorowy 


lub korzystamy z gotowego.

Gdy miną 2 godziny,  warzywa lekko odciskamy. (Kiedyś zlewałam nieco tego soku z solą, teraz już zostawiam to w całości)

Gotujemy zalewę:
1 szkl. octu
1 szkl. wody
2 szkl. cukru

Na wrzącą wrzucamy wszystkie warzywa i gotujemy około pół godziny. 
Po tym czasie dodajemy
4 małe puszki przecieru pomidorowego 70 g.
2 puszki kukurydzy
1 łyżeczkę chili
1 łyżeczkę słodkiej papryki
1 łyżeczkę soli
1 łyżeczkę pieprzu

Dobrze wszystko mieszamy i czekamy aż wszystko się zagotuje. 
Jeśli ktoś lubi bardzo miękkie warzywa to troszkę dłużej.


Gorące wkładamy do umytych, wyparzonych słoików i odwracamy słoiki do góry dnem. Nie wekuję, ale jeśli ktoś ma chęć, to oczywiście może



Podajemy z podsmażoną wcześniej polędwiczką lub filetem drobiowym.
Moja rodzina uwielbia ten sos. Muszę napisać, że mam dwa inne przepisy na podobne sosy, ale ten jest faktycznie najlepszy:)



Smacznego!

piątek, 26 sierpnia 2011

Sezon ogórkowy trwa...

Nie zdążyliśmy nacieszyć się tym, że ogórki i pomidory zaczęły nam owocować, jak z dnia na dzień dopadła je zaraza:((( Żal było, bo w sumie niewiele zebraliśmy, pełno jeszcze było kwiecia, małych zawiązków ... Sięgnęliśmy po chemię i po 4 dniach ...moi mężczyźni zebrali wiadro i skrzyneczkę ogórków. Szaleństwo! A ja ledwo chodząca:(




Ktoś mnie spytał, jak ja daję radę robić te przetwory skoro źle się czuję? Hihi. To proste: dobra organizacja, porcjami i już!!!
Ogórki zbiera mąż ze Starszym synem - rano.
Misę z wodą i słoiki przygotowuje Starszy -rano.
Gdy wracam z pracy - leżakuję, jemy i dalej ...
Młodszy syn przekłada ogórki do miski z wodą, myje je.
Ja wyjmując segreguję do 3 misek: małe na korniszony, średnie na kiszone i duże lub nieforemne na sałatki.
Starszy zmienia wodę, Młodszy odkręca nakrętki i przekłada słoiki do wody, ja myję je
Starszy gania po okolicy w poszukiwaniu chrzanu, Młodszy zrywa liście wiśni i porzeczki. 
Ja obieram chrzan, Starszy czosnek, Młodszy wrzuca do słoików na korniszony l. laurowe, pieprz i ziele angielskie.
Ja układam ogórki i liście w słoikach na kiszone i korniszony.
Gdy gotuje się zalewa kończę robić kiszone. 
W tym miejscu jest zawsze dłuższa przerwa!!! Zawsze leżenie ... ale też nie bezużyteczna. Zazwyczaj wertuję zeszyt i wybieram przepisy na sałatki. 
W nocy, gdy poczuję, że dam radę - zalewam ogórki na korniszony i pasteryzuję. Czasem mąż to kończy ...
Pozostałe ogórki pozostają na noc na dworze, bo tam chłodniej do następnego dnia ...
A wtedy:
gdy jestem w pracy chłopcy przygotowują składniki potrzebne na sałatki według wybranych przepisów. Ewentualnie donoszą i myją słoiki.
Wracam z pracy, leżakuję, jemy i ...
Ja odważam ogórki i półsiedząc-półleżąc kroję je. Czasem robię to leżąc, czasem na dworze na leżaczku;)
Starszy tradycyjnie zajmuje się czosnkiem. Młodszy cebulą, jeśli potrzebna ewentualnie nam pomaga. Zazwyczaj pokrojone ogórki zasypuję solą i znów mam 2 godziny dla siebie. Czasem dłużej to trwa, bo nadal popołudnia i wieczory są dla mnie koszmarem. Na koniec gotuję zalewę, wrzucam na nią warzywa. 2-3 minuty od momentu zagotowania i do słoików! Zawsze robię po 2 sałatki na raz, więc po upchnięciu pierwszej w słoiki, robię od razu nową zalewę. Zanim się zagotuje ja odpoczywam. I znów warzywa do wrzątku, potem w słoiki. Wszystko ustawiam do góry nogami, przykrywam ściereczką i kocem. I koniec. Prysznic i spać. 
Trzeciego dnia- to samo co drugiego. Hhihii a czwartego .... nowe ogórki:))))
Hihhi o wiele łatwiej jest w sobotę lub gdy byłam na urlopie:)
I najważniejsze !!!! TO cieszy na koniec:



Uwielbiam przerabiać ogórki:)

niedziela, 21 sierpnia 2011

Ogórkowe szaleństwo


Chyba wszędzie wszyscy robili już przetwory z ogórków, podczas gdy ja musiałam się zadowolić pięknym, zielonym zagonkiem z mnóstwem żółtego kwiecia i zbiorem zaledwie 4-5 ogórków. W sam raz na mizerię do obiadu:(.  Aż któregoś, pięknego ranka mąż zebrał kilogram ogórasków. Radość wielka i od razu całość poszła pod nóż, na zimową sałatkę:))). Kilka dni później było już pełne wiadro tego warzywa. 
I tak się zaczęło ogórkowe szaleństwo.
Efekty? A proszę to po akcji nr 1 :



Powtórka z rozrywki i efekty akcji nr 2:



Pewnie myślicie to samo co mój małżonek, który to twierdzi, że się rozdrabniam, bo mając 2 kilo ogórków, robię dwie różne sałatki, zamiast jednej więcej. Dzielę porcje z przepisów na połowy czy nawet na ćwiartki, ale tak już mam. Boję się kolejnego dnia, ... że już nic nie będę mogła zrobić, że ... znów będę musiała leżeć ...
To jeszcze raz ogóreczki  w roli głównej;)