ale...
najpierw mąż, już trzynastego wieczorem wkroczył do domu z kwiatkiem. Zdziwiliśmy się z chłopcami, bo mąż na kwiatki nieczuły, a tu, proszę. Hehe okazało się, że wszyscy brali to On też...
Następnego dnia młodszy synek po powrocie ze szkoły wręczył mi obrazek. I znów przypadek, okazało się, że tylko troje dzieci z 24 przyniosło następną część Wycinanek. Pani na poczekaniu pokserowała co miała i zarządziła kolorowanie tegoż. Mój syn stwierdził, że jak ma kolorować zwierzaki albo "babskie obrazki" to już woli te serca to chociaż mamusi, znaczy mi podaruje .. .. hehe uśmiałam się z tej opowieści synka:))))
Nie pozostało mi zatem nic innego tylko korzystając z chwili, że chłopcy pojechali na zajęcia pozalekcyjne, a mąż w pracy, zagniotłam ciasto drożdżowe, TU przepis i powstały takie oto serca. Walentynkowe, rozumie się serca:)
Do tego cynamonowe serca:). W smaku bardzo dobre, wizualnie, następnym razem będzie lepiej. Trochę zakalcem trąciło, owszem towarzystwo zjadło, pochwaliło, ale ja wiem swoje, bo ... znów drożdże instant i znów problem:(
Jeszcze nigdy, mimo kilku prób, nieudanych z resztą, nie udało mi się ciasto z tymi suchymi drożdżami. Coś robię źle? Tylko co? Z normalnymi drożdżami ciasta udają się, z tymi, nie. Też tak macie?
Na koniec prośba. Ludziska kochane, proszę, błagam i znów proszę, wyłączcie tę weryfikację słowną. To jest nie do odczytania... Spójrzcie sami, to tylko przykład, z tych bardziej wyraźnych...

