czwartek, 30 czerwca 2011

Pierwsze wygrane candy - Candy u April79


Przejdźmy do jeszcze milszych chwil, zwłaszcza dla mnie:). Otóż jakiś czas temu, bardzo odległy czas, wygrałam Candy u April79. Tak, tak to nie pomyłka, czy jakiś żart. W końcu udało mi się coś wygrać i to jeszcze jakie cudne coś! W końcu, bo brałam udział w wielu candy i dotychczas nigdy mi się nawet nie udało zbliżyć do wygranej. Popatrzcie sami na te cudowności, ale ... po kolei;). Najpierw z koperty wypadło to:



Potem wypadło to:


W sumie wygraną miały być: zielona książka i dwa komplety: zakładka z podstawką w kolorach czerwonym i niebieskim plus niespodzianka dla dziecka:). Zgłaszając się na Candy, zadeklarowałam się, że chętnie podzielę się wygraną  z drugą osobą. Dobrowolnie wyrzekłam się zestawu w moim ulubionym kolorze niebieskim i nawet w najśmielszych oczekiwaniach nie spodziewałam się, że w zamian otrzymam tyle innych cudności. 
Wszystko podzieliłam uczciwie między domowników, a i tak duuużo dla mnie zostało.


Dziękuję April79!!!



W czasie wielkanocnym



Mimo szczerych chęci w ostatnich dniach nie dałam rady usiąść i skrobnąć nowego posta. Nadal jest nie najlepiej, ale chyba tak już musi być. Postaram się wykorzystywać te lepsze chwile i być z Wami:)
Tak jak obiecałam najpierw zaległe posty;). Przed Świętami miałam sporo robótkowych planów. Skończyło się na chęciach i jednym jajku- karczochu. 



Zrobiłam je w ostatniej chwili i przyznam, że wcale nie jest to takie proste jakby się wydawało. Najgorsze jest wykończenie... Cóż, w przyszłym roku będzie lepiej, bo styropianowych jaj, wstążek i szpilek kupiłam sporo;)
Chciałabym w tym poście podziękować april79 i pochwalić się kartką, jaką od niej dostałam. Wzruszyłam się do łez, że o mnie pamiętała, mimo mojej opieszałości. (Jeszcze o tym będzie;) ) Kartkę obejrzałam ze wszystkich stron wielokrotnie i mimo, że już lato, czas wielkanocny minął, mam ją nadal na wierzchu szuflady i chętnie ją oglądam. Sami spójrzcie dlaczego ...



Piękna jest!



sobota, 18 czerwca 2011

Powrót




Drodzy moi Obserwatorzy, Komentatorzy i cisi "Czytacze" przepraszam, że tak długo musieliście czekać na nowy post. 
Dziękuję wszystkim tym, którzy tu w tym czasie zaglądali. Dziękuję zwłaszcza tym, którzy nie zniechęcili się i mimo ciszy, zaglądali tu systematycznie. A byli tacy!!
Ostatnio bardzo źle się czułam i zupełnie mi nie w głowie był komputer i cały wirtualny świat. 
Zwłaszcza, że sprzęt mam starszawy i wiatraczek takie wydaje dźwięki, że człowiekowi wydaje się, że cały czas podróżuje autokarem. Jeśli dodamy, że człowiek ten ma chorobę lokomocyjną, to już wiecie jak się czuję i dlaczego jest to takie mało komfortowe;). I dlaczego tego unikam:).
Jednak przeszedł taki dzień, gdy poczułam tęsknotę za blogami, za konkretnymi nickami - osobami, których nie znam osobiście, ale są mi bliskie. Postanowiłam wykorzystać czas, zwłaszcza, że lepiej się poczułam i powrócić do blogowego świata. Przejrzałam już kilka blogów. Do kolejnych będę zaglądać sukcesywnie w miarę samopoczucia i czasu. W kilku najbliższych postach postaram się Wam streścić co się u mnie działo przez te długaśne, straszne 3 miesiące, a potem, mam nadzieję, będzie już na bieżąco. Mam olbrzymią nadzieję, że to nie nierealne mrzonki, że będzie już lepiej i że to się uda. 
Proszę, trzymajcie kciuki i zaglądajcie tu nadal. 


A teraz zapraszam na świeżo zrobione, pierwsze w tym roku pierogi z truskawkami:)