Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 października 2016

Jesienny wianek i inne skarby

Po szaroburych dniach, pełnych deszczu i chłodu, zaświeciło słonko. Wykorzystałam to i w ostatniej chwili wykopałam mieczyki i ziemniaki oraz zrobiłam nowy wianek. Jesienny


Powstał tradycyjnie z bazy z brzozowych witek i innych znalezisk z ogrodu: jarzębiny, głogu, hortensji i ligustra. Nie jest może bardzo strojny, ale kolorystyką idealnie wpasował się w nasze wnętrza i w sumie chciałam coś delikatniejszego


Ścięłam też ostatnie gałązki ziół. Nie pachną tak intensywnie jak latem, ale herbatka z melisy nadal smakuje wyśmienicie


Śmiech mnie ogarnia gdy widzę nasze coroczne plony i ich jakość. Zaczynam wątpić czy kiedykolwiek, cokolwiek tu urośnie normalne


Część warzyw tradycyjnie ususzyłam i zrobię z nich domową vegetę. Tu jeszcze świeże pory, cebula i pietruszka


Tu już wysuszone. Po prawej dołożona marchewka. Teraz tylko mielenie i zima nam nie straszna:)


 Na koniec prośba o radę, czy wiecie może dlaczego zawsze mam takie selery? Kupuję sadzonki, w sklepie, na rynku, od poleconych sprzedawców. Zdrowe, ładne sadzonki i zawsze mam takie brody zamiast kulistego korzenia. Dlaczego?????



Pozdrawiam serdecznie

poniedziałek, 19 września 2011

Zazdrostka według Elisse - cz.1

     Dzień staje się coraz krótszy, o czym przekonaliśmy się niemalże z dnia na dzień. Odczuło to, nawet nasze młodsze dziecię. Znaczy zbliża się jesień, zima, wiosna ... czas, w którym już po 15-ej zasłaniam okno w kuchni. Muszę, bo zaledwie 4 kroki od niego jest już droga, po której chodzi i jeździ mnóstwo ... facetów:)))
     Firanka Elisee jest cudna. Zakochałam się w niej jak tylko zobaczyłam na Jej blogu. Długo jej się przyglądałam. Zapisałam sobie na komputerze i często podziwiałam. Jakiś czas później Eliza zamieściła opis jak takie cudo zrobić. Wtedy już podjęłm decyzję, wymierzyłam szybę - okno i zakupiłam nawet materiał;). Długo leżakował samotny, potem dokupiłam nici i już w towarzystwie leżały ci one  dalej ...



ale ostatnio przystąpiłam do dzieła. Zmusił mnie jeden "typ", jak mawia Starszy syn. Otóż bezczelnie stał za oknem i patrzył jak rozlewam sok do buteleczek, wrrr!!!! Najpierw naniosłam szkic, niepewnie, nieporadnie ...




Potem zrobiłam szydełkowe kwiatki. W sumie to mój debiut, bo nie liczę 6 kwiatków sprzed 2 lat, nawet nie wiem jak je robiłam. Listki to już zupełnie dziewiczy twór. Długo szukałam wzorów, schematów w gazetach czy kursików w necie. Nie wszystko się udawało, nie wszystko podobało, ale MAM! Są. O takie:



Potem pierwsze przymiarki, rozmieszczanie w odpowiednich miejscach, przekładanie, przyszpilanie i tak zostało:




Teraz tylko fastrygą zabezpieczyć brzegi gałązek, listków itp i wyszyć je haftem richalieu ... ale najpierw ... kolejna myszka ... kolejny tajny projekt ...
Nie zapisałam sobie strony z postem Elizy o firance, ale polecam Jej cały blog. Kto tam trafi, na pewno zachwyci się nim i Jej właścicielką. a jak przeczyta "od deski do deski" - raczej to nieuniknione, to i firankę znajdzie:)
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na ciąg dalszy o mojej zazdrostce ... za jakiś czas ....
Ciasto zostawiam. Częstujcie się ... tym razem roladą malinową:)

poniedziałek, 5 września 2011

Zakupowe szaleństwo

W ostatniej chwili skorzystałam z letnich wyprzedaży i kupiłam cudne buty. A jakie wygodne!!! Hhihi kolor zupełnie przypadkowy, ale tylko takie były:)




I zupełnie przypadkiem w innej sieciówce znalazłam torbę pasującą do nich. Nie mogłam nie kupić:)))))



Hehehe a potem kupiłam jeszcze lakier do paznokci, taki robiący spękania, hihi oczywiście kolorystycznie mi pasował:)))) i też okazja:)
Na koniec listonosz przywiózł paczkę, a w niej saaaaame potrzebne rzeczy;). Dobrze, że nikt z domowników tego nie widział. Zakupy zrobione na A., niby każda z licytowanych rzeczy była okazją, ale ogólna suma już takową nie była. Zapewniam! Hhihi nici starczy mi do końca życia .....
A propos zakupów. Chyba czas pomyśleć o wyprawce?


Mój nowy zakup w komplecie:




To jeszcze na dobry początek tygodnia, wczorajsze ciasto. Pamiętacie ten mój przepis na ciasto z porzeczkami? Tym razem zrobiłam w wersji z malinami. Pychota!!!! Dla zainteresowanych TU przepis. 
Smacznego!



piątek, 26 sierpnia 2011

Placki z cukinii

Na kulinarnym blogu Małgosi i jej męża znalazłam ciekawy przepis na placki. Ucieszyłam się, bo cukinie obrodziły w tym roku, a już brak mi pomysłów, co z nich robić. Przepis prosty ... z płatkami owsianymi ...



Dodam, że placki nam smakowały. Polecam JE!

piątek, 12 sierpnia 2011

Pieguski na ciasto i nieplanowane zakupy

Obiecałam, że zamieszczę przepis na moje ciasto porzeczkowe. W cieście są pieguski w tańszym wydaniu, takie z Biedronki. (Można chyba też użyć oryginalnych.) Bałam się, że za długo by tłumaczyć o co mi chodzi, więc wymyśliłam, że jak je kupię i wkleję fotę będzie szybciej, hihihiihi
Może i tak, ale sami zobaczcie jak skończyły się zakupy ...



Miały być 2 paczki ciastek, a są: ciastka, pieczątki i dziurkacze, żeby jeszcze jeden zestaw. Skąd! Dostałam rozdwojenia jaźni jak zobaczyłam jaki jest wybór. Grzebałam, grzebałam, przebierałam, dokładałam i odkładałam, aż ... kupiłam 3 zestawy. Mam tulipany w domu? Są w jednym z tych nowych zestawów? Eee nawet to nie przeszkodziło mi by kupić zestaw z kolejnym tulipanem. Masakra! Normalnie ciąża rzuciła mi się na mózg. Dobrze, że z pieczątkami poszło łatwiej:)))) W sumie jeden zestaw był z motywami roślinnymi, pozostałe ze zwierzętami, jeden z pojazdami. W każdym razie cieszę się z zakupów, a tulipana oddam komuś w jakiejś wymiance:)


To teraz przepis na ciasto z poprzedniego postu. 


Przepis na ciasto porzeczkowe
2 opakowania piegusków oryginalnych (ale tych bez rodzynek) albo takich jak powyżej - rozkruszyć na pył
Pół kostki masła (100 g) rozpuścić w rondelku.
Dodać rozkruszone ciastka i grzać dopóki czekolada nie zacznie się rozpuszczać. Krótko.
Wyłożyć tę masę do małej tortownicy, wyrównać lekko uciskając i wstawić do schłodzenia do lodówki.
W tym czasie robimy masę.
1 opakowania serka mascarpone 250g  - ucieramy. 
250g śmietany kremówki ubijamy z 3 łyżkami cukru i z 1 śmietan-fixem. 
Jeśli ktoś lubi mniej lub bardziej słodkie ciasta to zwiększa lub zmniejsza cukier według własnych upodobań.
Mieszamy te dwie masy i wykładamy na schłodzone ciasto.
Teraz układamy owoce. Tak jak pisałam poprzednio, pasują wszystkie;) czyli truskawki, maliny, porzeczki, jagody, borówki amerykańskie, morele czy w wersji zimowej brzoskwinie-ananasy z puszki. 
Gdy je ułożymy, dopasowujemy smakowo galaretkę. Schłodzoną zalewamy całość i wstawiamy do lodówki. Ja zamiast 2 szkl. wody dałam 1,5 szklanki.
SMACZNEGO!!!


sobota, 30 lipca 2011

Różany wpis



Wracam do uzupełniania zaległości z czasów mojej nieobecności:). 
Otóż jakiś czas temu doczytałam, że nasz niezmordowany Moteczek  zorganizował kolejną wymiankę - Różaną Wymiankę. Gdzie indziej przeczytałam o wodzie różanej doskonałej na upały. Niedawno w grzebaku, hihi to nasza prywatna nazwa sklepów z odzieżą używaną, wygrzebałam śliczną sukienkę w róże. Pod oknem pokoju syna zakwitła pięknie róża. Cóż. Stwierdziłam, że temat różany mnie mocno prześladuje i ... wykorzystując swoje dzieci rodzone i tę ochrzczoną córcię zaopatrzyłam się w różane płatki. 
Płatki dzikiej róży:)



Cudnie pachniały. Zanim obeschły z rosy, nie tylko kuchnię, ale niemalże cały dom wypełnił różany aromat. A potem to już zamknęłam ten zapach w słoje i zimą przypomni mi lipcowe chwile ...