piątek, 25 listopada 2016

SAL Choinka 2016 cz.11 - Kalendarz adwentowy cz. 3

      W zasadzie post mógł zostać opublikowany w pierwszym terminie, tj. 24.11, ale wciąż łudziłam się, że trafię na słoneczną pogodę i zrobię lepsze zdjęcia. Nie udało się. Zatem pokażę to co mam na dzień dzisiejszy, a mam już pewnie połowę:)


       W poprzednim poście pisałam o zaginięciu muliny. Niestety nie udało mi się jej odnaleźć i znajdę ją pewnie latem lub w innym najmniej oczekiwanym momencie. Wykorzystałam inne pasemko i ...


zaczęły się schody. W mojej pasmanterii nie sprzedają już Anchora, a w drugiej nie było potrzebnego numeru. Zamawiać w sieci 2-3 pasemka mija się z celem. Przeszukałam internet, by znaleźć zamienniki, potem własne zbiory i ... Anchor 44 nijak się ma do Ariadny 496. 


Porównywałam wieczorem przy sztucznym świetle i przykładałam mulinę do haftu w świetle naturalnym. I kanwę przekręcałam, i muliną kombinowałam, i pod kątem, i z dala, i bliska, i dla mnie 687 Ariadny to 44 Anchora. Zerknijcie sami


Potem poszło już gładko, niby jakieś jedno prucie, potem jakoś ten dół nie zgrał się z gwiazdkami z góry i kolejne prucie, ale ...


nie zniechęca mnie to wcale i dalej sobie haftuję. Najgorsze czyli zmianę napisu też mam już za sobą. Przejrzałam w necie dziesiątki alfabetów, przejrzałam posiadane gazetki, zakupiłam nawet nową i udało się. Napis na kartce wyrysowany. Teraz tylko przenieść na płótno


Dodać pod spodem bombeczki i ... nie mam pomysłu jak uszyć kieszonki i jak je umocować na kalendarzu, ale ... to już potem. Jak Scarlett O'Hara ... pomyślę o tym jutro...


Na koniec LINK do Kasi, gdzie można obejrzeć prace innych Uczestniczek SAL Choinka 2016

niedziela, 6 listopada 2016

Pory roku - jesień

     Jesień na dobre rozgościła za oknami, w moim domu, w sercu i "na tamborku". 
W parku, lesie, przy drodze wszędzie kolorowo, a jednocześnie tajemniczo i spokojnie. 
Musiałam coś jesiennego wyhaftować, więc wróciłam więc do moich pór roku. Obraz haftuję już dłuuugo. Poszczególne obrazki powstają w kolejnych latach


 Ktoś mógłby pomyśleć, że wzór trudny, że brzydki. Mógłby doszukiwać się innych przyczyn, a ja po prostu uwielbiam go. Rozkoszuję się nim


Haftuję jeden kolor, oglądam, zachwycam się i odkładam. Robię co innego i znów wracam do tej kanwy. 


Wybieram kolejny kolor i znów pohaftuję, nacieszę oko i odkładam. 


Na koniec uzupełniam obrazek o półkrzyżyki i ubieram w konturki. 


Bardzo powoli to wszystko robię. 
Miał tak Ktoś, kiedyś?


To na koniec raz jeszcze widok na całość


Poprzednie pory można obejrzeć w postach o wiośnie i o lecie