piątek, 20 stycznia 2017

SAL Choinka 2016 cz.13 i Smalls SAL 2017

       Cieszę się, że brałam udział w SAL Choinka 2016, bo dzięki niemu zrobiłam sporo ozdób na choinkę. Troszkę dziwnie było haftować latem takie ozdoby, potem pokazywać na blogu, gdy u innych wakacyjne klimaty, ale teraz za każdym razem, gdy zerkam na choinkę, wiem, że warto było. 


Prace innych Uczestniczek można TU podejrzeć. Są tak bardzo różnorakie, kolorowe i ładne. Bardzo mi się podobają

         W tym roku, by mieć motywację do systematycznego haftowania i by sięgać po niewielkie hafty zapisałam się na SAL Small 2017. Tym razem tematyka dowolna i tylko terminy są żelazne. hehe różne daty i to może być problemem
Dla pamięci wklejam:
27.01.
24.02.
31.03.
28.04.
26.05.
30.06.
28.07.
25.08.
29.09.
27.10.
24.11.
29.12.


Czas chwytać za igłę, bo już za tydzień prezentujemy pierwsze prace:)

środa, 11 stycznia 2017

Schab w pończosze i szydełkowe śnieżynki


Pisałam niedawno o przygotowaniu schabu, czas pochwalić się jaki piękny i smakowity wyszedł docelowo. Jeśli wcześniej nie skusiliście się to może te zdjęcia kogoś przekonają do jego przygotowania?


 a może Ktoś już wcześniej zrobił i w Sylwestra się nim zajadał?


Przepis pochodzi z blogu Kolorowy świat włóczek i mulin i jest banalnie prosty:

1-1,5 kg schabu
0,5 szkl. cukru
0,5 szkl. soli
0,5  łyżki soli peklującej
po łyżeczce pieprzu, czosnku suszonego, majeranku i słodkiej papryki

Schab umyć, oczyścić z błonek i osuszyć. Obtoczyć w cukrze, ułożyć w szklanym naczyniu, przykryć folią spożywczą i odstawić na 36 godzin do lodówki. Od czasu do czasu wylewać zgromadzony w naczyniu płyn

Po 36 godz. schab umyć, osuszyć i obtoczyć w mieszance dwóch soli. Ułożyć w szklanym naczyniu, przykryć folią spożywczą i odstawić na kolejne 36 godzin do lodówki.

Znów schab umyć, osuszyć i obtoczyć tym razem w mieszance przypraw podanych powyżej lub w swoich ulubionych. Ułożyć w szklanym naczyniu, już bez przykrywania i odstawić na kolejne 24 godziny do lodówki.

Następnie włożyć schab do pończochy, przewiązać mocno sznurkiem bawełnianym i powiesić w miejscu suchym i przewiewnym na tydzień. Nie trzeba w tym czasie nic robić. Za to po tych 7 dniach mamy prawdziwy rarytas. Smakowity schabik. Polecam gorąco przepis


Przed świętami udało mi się wydziergać kilka śnieżynek. Mało. Znów za mało. heheh ktoś, by pomyślał, że skoro co roku robię po kilka sztuk to i tak powinnam mieć ich już sporo. Niestety tak nie jest. Zrobiłam widoczne tu 8 sztuk, a rozdałam 13:) 


Gwiazdki robiłam z resztek nici. Okazuje się jednak, że nici w kolorze ecru nie za bardzo się do tego nadają


Białe śnieżynki są ładniejsze, wyraźniejsze, chyba dlatego, że bardziej przypominają te prawdziwe, te zimowe, śniegowe gwiazdki


Na choince na szczęście prezentują się lepiej, a w świetle lampek wszystkie wyglądają ślicznie:)


piątek, 6 stycznia 2017

SAL Choinka 2016 cz.12 - Kalendarz adwentowy cz. 4


Zwlekałam z tym postem, bo zwyczajnie wstyd mi było. Nawaliłam. Obiecałam sobie, że w tym roku zrobię dzieciom, w końcu, haftowany kalendarz. Dodatkową mobilizacją miało być zapisanie się na SAL u Kasi. Myślałam: wcześniej zacznę, co miesiąc coś tam zrobię i skończę na czas. Tak się nie stało. Wyszywałam literki, gdy uświadomiłam sobie, że raczej nie zdążę na czas, ale jeszcze się łudziłam. Kupiłam czekoladkowe kalendarze, by dzieci miały coś na początek, ale gdy minęło kilka dni adwentu i wiedziałam, że nie zdążę zupełnie, bo szycie nie jest moją mocną stroną, wyciągnęłam ubiegłoroczny kalendarz, a w zasadzie to co z niego zostało. Odświeżyłam, napisałam nowe karteczki z zadaniami i mieliśmy. O taki


Na koniec wyglądał nieco inaczej:)


Wracając do wyszywanki i stanu kalendarza na chwilę przed świętami. To wyglądało to mniej więcej tak jak na fotce poniżej. Sam haft ukończyłam w 100% już na początku grudnia. Wygląda na prawdę imponująco, pięknie, odświętnie i ... staromodnie. Tak jak sobie go wyobrażałam


Jeżeli chodzi o kieszonki to miałam z nimi problem. Najpierw z wyborem cyferek, potem z wymiarami woreczków


Na koniec największy problem, a mianowicie zszywanie woreczków i podszycie haftu - bazy. 


Wszystko się jednak szczęśliwie udało. W przyszłym roku pozostaje mi tylko usztywnienie haftu, doszycie haftek, zatrzasków, rzepów lub guziczków i wypisanie karteczek z zadaniami. Martwi mnie tylko, że kieszonki są jednakowe, prawie ;),  malutkie. W obecnym stanie ciężko było wkładać po 2 słodycze, nawet te małe, a tutaj? Pomyślę jednak o tym za 10 miesięcy:)
Kalendarz na takim etapie:


został zrolowany, zabezpieczony i schowany.

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających mój blog. 
Dziękuję za każde wejście, za każdy komentarz i życzę Wam Kochani
w tym Nowym 2017 Roku 
samych dobrych dni

sobota, 31 grudnia 2016

Papierowe gwiazdki


         Siedzimy nadal z córcią w domu. Trochę doła złapałam, bo tyle chorób ile przeszłyśmy w ostatnim roku to starczyłoby dla grupy przedszkolaków, a nie dla jednej dziewczynki. Dziesiątki butelek z syropami, dziesiątki listków z tabletkami, tubki z maściami, fiolki z kroplami, kroplówki, czopki, granulki, torebki z ziołami, kilka termometrów. Dziesiątki chusteczek, rolek papieru toaletowego: w chmurki, baranki, dary morza, kwiatki, wzory dziecięce, choinki. Nawet nie wiedziałam, że tyle ich znajdę w sklepach. Wszystko było. Do tego dziesiątki nocy nieprzespanych, majaczenia nocne, naście zmian pościeli/bielizny. Maksima temperatur. Zwolnienia lekarskie, urlopy i niezadowolenia przełożonych i współpracowników. Dnie w półśnie, bez planów, bez radości. Nie wiem czym jeszcze nas los zaskoczy. Czy może to się skończy wraz z 2016 rokiem? Jestem pełna wiary. Nadziei, że wszystko za nami, że teraz będzie lepiej i lepiej


Gwiazdki robi się bardzo prosto


i co ważne, uspakajają, wyciszają


i tak tnę, i zaginam te papierki .... i mam ich tak duuuużo ....


i jak ładnie na choince wyglądają




wtorek, 20 grudnia 2016

Przyprawa do pierniczków i schab w pończosze

          Dzisiaj będzie kulinarnie i jak tytuł zapowiada zacznę od przyprawy do pierniczków, pierników, kawy lub grzańca własnej produkcji;)
Pierniczki co prawda mam już upieczone, te długodojrzewające, ale jutro jeszcze chcę upiec takie zwykłe z dzisiaj zagniecionego ciasta, stąd pomysł, by podzielić się przepisem. Może jeszcze ktoś skorzysta w tym roku?
W moim domu rodzinnym używało się gotowej mieszanki i tak kontynuowałam to już na swoim. Pewnej zimy wgłębiłam się w skład na opakowaniu i ... 


zdjęcie chyba to wyjaśnia najlepiej. Ten biały proszek to gotowa przyprawa do pierników kupiona w sklepie, ciemny proszek - domowa przyprawa. Skąd taka różnica? Mąka! W zakupionej przyprawie na pierwszym miejscu jest mąka! Tani i łatwo dostępny składnik. Niepotrzebny tu zupełnie. Oprócz różnicy wizualnej odczułam różnicę w zapachu. Domyślacie się na korzyść której mieszanki? 
To co przekonani? To zaczynamy


Potrzebujemy:
50 g cynamonu
5g ziarenek anyżu
20g imbiru
15g goździków
10g gałki muszkatołowej
10g ziela angielskiego
opcjonalnie kilka ziarenek kolorowego pieprzu i/lub kolendry i/lub 1-2 łyżeczki kakao

Wszystkie składniki, najlepiej gdy kupimy w całości czyli w laskach, ziarnkach wrzucamy do moździerza lub młynka do kawy i tłuczemy/mielimy na proszek. Można mielić je osobno i potem razem wymieszać. Przepis banalnie prosty, a ile daje satysfakcji, jakie zapachy w domu...


Przyprawę przechowujemy w szczelnie zamkniętym słoiku nawet dwa sezony.
Jest ona bardzo aromatyczna, dlatego wystarczy jak dodamy 3 łyżki na 1 kg mąki



Jak się okazuje już 3 lata temu pokazywałam swoje pierniczki robione z użyciem tej przyprawy i wtedy też piekłam dwa rodzaje. heheh tyle, że te ubiegłoroczne wyszły mi strasznie pokraczne;)

Na koniec o wędlinie. Też własnej produkcji. Dzisiaj zrobiona będzie idealna ... na Sylwestra. Tak, tak, to nie pomyłka. 
Przepis znalazłam na blogu Kolorowy świat włóczek i mulin kilka lat temu. Z niedowierzaniem robiłam po raz pierwszy, ale zasmakował mojej rodzinie. 
Tak to wygląda dzisiaj


Schab natarty cukrem leżakuje najpierw w lodówce... półtora dnia



a potem? 
Potem, żeby mu się nie nudziło, umyjemy go i przez kolejne półtora dnia umazany w soli będzie leżał
a potem?
znów mycie, bo dba on o higienę
i kolejne półtora dnia będzie chłonął zapachy z przypraw 
a potem?
zajrzyjcie do źródła
tam wszystko dokładnie opisane i obfotografowane
Polecam przepis z całego serca

sobota, 26 listopada 2016

SAL Choinka 2016 cz.11 - Kalendarz adwentowy cz. 3

      W zasadzie post mógł zostać opublikowany w pierwszym terminie, tj. 24.11, ale wciąż łudziłam się, że trafię na słoneczną pogodę i zrobię lepsze zdjęcia. Nie udało się. Zatem pokażę to co mam na dzień dzisiejszy, a mam już pewnie połowę:)


       W poprzednim poście pisałam o zaginięciu muliny. Niestety nie udało mi się jej odnaleźć i znajdę ją pewnie latem lub w innym najmniej oczekiwanym momencie. Wykorzystałam inne pasemko i ...


zaczęły się schody. W mojej pasmanterii nie sprzedają już Anchora, a w drugiej nie było potrzebnego numeru. Zamawiać w sieci 2-3 pasemka mija się z celem. Przeszukałam internet, by znaleźć zamienniki, potem własne zbiory i ... Anchor 44 nijak się ma do Ariadny 496. 


Porównywałam wieczorem przy sztucznym świetle i przykładałam mulinę do haftu w świetle naturalnym. I kanwę przekręcałam, i muliną kombinowałam, i pod kątem, i z dala, i bliska, i dla mnie 687 Ariadny to 44 Anchora. Zerknijcie sami


Potem poszło już gładko, niby jakieś jedno prucie, potem jakoś ten dół nie zgrał się z gwiazdkami z góry i kolejne prucie, ale ...


nie zniechęca mnie to wcale i dalej sobie haftuję. Najgorsze czyli zmianę napisu też mam już za sobą. Przejrzałam w necie dziesiątki alfabetów, przejrzałam posiadane gazetki, zakupiłam nawet nową i udało się. Napis na kartce wyrysowany. Teraz tylko przenieść na płótno


Dodać pod spodem bombeczki i ... nie mam pomysłu jak uszyć kieszonki i jak je umocować na kalendarzu, ale ... to już potem. Jak Scarlett O'Hara ... pomyślę o tym jutro...


Na koniec LINK do Kasi, gdzie można obejrzeć prace innych Uczestniczek SAL Choinka 2016

niedziela, 6 listopada 2016

Pory roku - jesień

     Jesień na dobre rozgościła za oknami, w moim domu, w sercu i "na tamborku". 
W parku, lesie, przy drodze wszędzie kolorowo, a jednocześnie tajemniczo i spokojnie. 
Musiałam coś jesiennego wyhaftować, więc wróciłam więc do moich pór roku. Obraz haftuję już dłuuugo. Poszczególne obrazki powstają w kolejnych latach


 Ktoś mógłby pomyśleć, że wzór trudny, że brzydki. Mógłby doszukiwać się innych przyczyn, a ja po prostu uwielbiam go. Rozkoszuję się nim


Haftuję jeden kolor, oglądam, zachwycam się i odkładam. Robię co innego i znów wracam do tej kanwy. 


Wybieram kolejny kolor i znów pohaftuję, nacieszę oko i odkładam. 


Na koniec uzupełniam obrazek o półkrzyżyki i ubieram w konturki. 


Bardzo powoli to wszystko robię. 
Miał tak Ktoś, kiedyś?


To na koniec raz jeszcze widok na całość


Poprzednie pory można obejrzeć w postach o wiośnie i o lecie