czwartek, 1 listopada 2018

Listopad 2018- planner do pobrania

     

       
        Pięknie nam się zaczął ten miesiąc. Przepięknie. Nie pamiętam takiego dnia Wszystkich Świętych. Śmiałam się, że pierwszy raz w życiu w tym dniu nie miałam rękawiczek. A były takie dni, że miałam ich nawet dwie pary. 



Pamiętam ten dzień z dzieciństwa, gdy stałyśmy z siostrą przy grobie w zaspach śniegu. I ... raczej tak postrzegam 1 listopada. Potem był dziki galop do domu, a blisko nie było, zarzucanie nóg na kaloryfer i rozgrzewanie stóp. Wcześniej polewanie dłoni ciepłą wodą, jak kto pierwszy dobiegł do łazienki. I ten kożuch mamy. Ciężki. Śmierdzący naftaliną. Niemodny dla nastolatki. Ale jak fajnie było go mieć, gdy mama nie szła na cmentarz. A było tak, gdy któreś z rodzeństwa było chore albo maleńkie albo pod koniec maminej ciąży. heheh pewnie ze trzy razy się załapałam, ale pamiętam to oburzenie, wstyd przed rówieśnikami, a potem ... dumę i radość, że jednak mniej zmarzłam od niektórych:) 

Dzisiejszy 1 listopada jakże odmienny, jakże ciepły, kolorowy, wręcz bajeczny. Tylko czemu tak wiele grobów przybyło. Tych z rodziny, znajomych bliższych i dalszych, i tych nieznajomych. Tylu młodych i starych ludzi. 



Na koniec planner listopadowy zostawiam. Kto jeszcze nie ma, niech drukuje i niech mu dobrze służy Planner do ściągnięcia


piątek, 26 października 2018

Pani narciarz czy narciarka? - zawieszka na SAL




        Chyba to był miesiąc najbardziej ubogi w robótki od kilku lat. Większość czasu spędziłam próbując poznać lepiej polską służbę zdrowia. Nie ogarniam jej, a ona mnie, chociaż ... po 3 (czytaj: trzech) miesiącach nastąpił postęp i mam rozpoznanie. Ot, uszkodzona łąkotka. Rehabilitacja na cito, za pieniążki, ma zdziałać cuda. Ma zastąpić operację. Zobaczymy. Na razie mija czwarty miesiąc, ból nogi nasila się, uniemożliwia chodzenie


        Tym razem wróciłam do haftowania miniaturki na drewienko. Miała być seria leśna, ale jakoś minęłam się z pierwotnym zamysłem i pozostałam jedynie przy jej kolorystyce.


Tu jeszcze bez konturków, ale szybko poradziłam sobie z nimi, nawet z gojącym się nadal i niedomagającym kciukiem


       Narciarkę wyhaftowałam według wzoru Veronique Enginger znalezionego kiedyś na pinterescie. Nie miałam legendy, więc kolory dobierałam spośród moich resztkowych niteczek. Hafcik pasuje zatem na SAL u Igiełki


Przyjemnie i szybko się wyszywało, mimo, że to takie maleństwo, hahha a ja mądrze najpierw kanwę przycięłam


        Potem było wypatrywanie błękitnego nieba, by między kolejnymi deszczowymi dniami zrobić fotki mojej pani. Nawet do szklarni zawędrowałyśmy, przy okazji zrywając ostatnie papryczki, takie jakieś już mało ostre:)


   Jest to już piąty hafcik na drewienku. TU można obejrzeć poprzednie, a przed świętami pokażę już wszystkie razem. Mam cichą nadzieję, że jeszcze ze dwa, trzy hafciki zdążę wykonać


Zawieszkę zgłaszam na SAL Smalls i SAL Украшаем елку-2019 oraz SAL Choinka 2018




sobota, 29 września 2018

Lawendowe serce


       Miał być kot. Zaczęłam i utknęłam na samym początku. Chyba to co wyszyłam łapą było. Leżało, prosiło o więcej, więc było i drugie podejście, i trzecie, i na dzień dzisiejszy mam dwie łapy wyszyte. Nogi w sumie całe. Zatem zabrałam się za coś innego, ale żeby dać Wam odpocząć od bożonarodzeniowych haftów zabrałam się za motyw roślinny. Zamarzyła mi się lawenda. Zamarzył mi się woreczek antymolowy. A tak na marginesie zebrałam wczoraj nasionka z mojej marniutkiej lawendy. Ciekawe czy one wykiełkują?
Haftowałam na lnie, z Ikei chyba, i nie jest to najlepszy materiał. Niestety niteczki są bardzo nierówne. Czasem jedna nitka potrafi być grubsza niż dwie w innym miejscu. Tak więc krzyżyki też są różne.



Zaczęłam od koloru zielonego i już po wyhaftowaniu połowy zakochałam się w tym serduszku. 



Potem było jeszcze  ładniej



Następnie przeszłam do fioletów i naprawdę, mimo niesprawnego kciuka poradziłam sobie z mniejszymi krzyżykami, z igłą, z lnem w zaiste ekspresowym tempie. Chyba jestem z siebie dumna



Oczywiście uszycie woreczka mnie przerasta, więc haft poczeka na lepsze, zdrowsze czasy



Hafcik powstał z myślą o SAL Smalls 2018 haha tym razem nie z resztek, tym razem mulina DMC