niedziela, 2 lipca 2017

Smalls SAL 2017 cz. 6 czyli kolejna zakładka


             Tym razem krótko. W czerwcu za dużo nie haftowałam. Znów czas upłynął miedzy kolejnymi nawrotami choroby córki, między wizytami u lekarzy, pilnowaniem godzin podawania leków, znów nieprzespane noce, odsypiane ukradkiem w ciągu dnia, a najczęściej wcale. W ogrodzie susza, więc kolejnych wiele godzin spędzonych na podlewaniu,  a i tak nie zawsze, nie wszystko miało mokro. I kolejny rok dziwi mnie, że warzywo więdnie, nie rośnie, zamiera, a zielsko ma się dobrze. Niektóre buja jak oszalałe.
Tak więc niewiele krzyżyków wyszyłam, w zasadzie tylko prace SAL-owe. Obok wygibasków kwiatowych, TYCH, powstała tylko zakładka.


              Kolory dobierałam samodzielnie, tekturka - oprawa też mojego autorstwa. Zakładka już u nowej właścicielki, zadowolonej, a to najważniejsze.



              Zakładka wyszyta w ramach zabawy Smalls SAL 2017. Klikając w link obejrzycie pracę Organizatorki i innych dziewczyn bioracych udział w SALu.



piątek, 30 czerwca 2017

Swobodne haftowanie cz. 5 i planner na lipiec


     
        
          Wzory podobały mi się od razu i pisałam o tym na wstępie. Poza tym, gdyby było inaczej nie dopisywałabym się do zabawy. W każdym razie co miesiąc, gdy widzę w skrzynce maila z nowym schematem cieszę się bardzo i zachwycam się ornamentami na nowo. Tym razem szczególnie, bo trafił się najładniejszy schemat, chociaż to akurat chyba sobie powtarzam co miesiąc, a może dlatego, że to już przedostatni?


Już mi szkoda, że tak niewiele wzorów pozostało do końca. I chociaż przeznaczenie mam tylko dla pięciu wygibasków to chętnie haftowałabym je bez końca. 


Oprócz uroczego, innego schematu nic się nie zmieniło. Tradycyjnie len, tradycyjnie mulina ze starych zapasów, tradycyjnie brązowy kolor


Pecha miałam z fotkami. Wczoraj nosiłam się z płótnem w torebce cały dzień, o zdjęciach zapomniałam. Dzisiaj już po kilkunastu zdjęciach rozładowała się bateria w aparacie. Jaka szkoda, że tyle zabytków nie udokumentowanych, o wzorze nie wspomnę. Syn się nade mną ulitował i telefonem cyknął dwie fotki, a teraz jak troszkę podkarmiłam telefon to kolejne dwie zrobiłam:)

Pytacie co będzie docelowo z tych haftów. Otóż zgodnie z regulaminem zabawy to na razie tajemnica. 
W sierpniu uchylimy rąbka...


Na koniec podzielę się moim plannerem na lipiec. 


czwartek, 22 czerwca 2017

Mini SAL BB - cz. 2


       Najpierw zachwyt pierwszą częścią haftu i niecierpliwe odświeżanie poczty, z nadzieją, że znajdę tam maila ze schematem drugiej części. Potem szybki wydruk, mąż specjalnie wracał do miasta, bo zapomniał, a musiało być na dziś/już/teraz. A potem refleksja, że przecież odpocząć trzeba po tych kreseczkach, że dom trzeba ogarnąć, że ogród czeka, że termin publikacji odległy i ... tak schemat, razem z materiałem i mulinami przeleżały półtora miesiąca, heheh w całkiem widocznym miejscu, bo może jednak by tak zacząć?


W końcu nadszedł ten moment, ale jakoś cierpliwości zabrakło. Metoda wcześniej opracowana zawiodła. Nijak kreseczki nie chciały wychodzić spod igły.


 Po pruciu czapki i białej sukienki, po nerwach zrezygnowałam i poleciałam metodą numer dwa czyli najpierw baza


Znacznie lepiej mi to wychodziło, ale ... nastał dzień, że trzeba było wrócić do konturowania. Powoli, ostrożnie zaczęłam od podstaw, heh od kamieni, potem butów, nóg


Tak! To mi się podobało, a potem okazało się, że w pierwszej części kolory pomieszałam i dopiero teraz to odkryłam. Którejś nocy, gdy buźkę ostatniej dzieciny prułam, a może gdy czapkę prułam zauważyłam, że kokardki powinny być bladoróżowe. Dylemat, pruć i tamto? Zdecydowałam, że zostawiam niezmienione. Ktoś w ogóle zauważył ten błąd?


I znów na koniec została ta nieszczęsna czapka, ale dałam radę i MAM. Mam gotową drugą część haftowaną w zabawie Mini SAL BB u Chagi


Na koniec fotka całości. Bardzo mi się podoba haft, baaaaardzo podobają te dzieciaczki. A Wam?


Czy z niecierpliwością wyczekuję trzeciej części? Nie. Tym razem ta banda chłopaków, ten koralowy kostium mnie nie pociągają, tym bardziej, że sztandar na horyzoncie, a nijak mi on nie pasuje;)