Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szycie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 lipca 2016

Spódniczka recyklingowa w groszki


Bardzo lubię motyw groszków, kropek. Na samych tkaninach, jak i gotowych ubraniach, zabawkach, pościeli, ceramice, dodatkach do domu itd. To mnie chyba podkusiło do zakupu bluzeczki na wyprzedaży;) 


Nie mam zbyt wielu okazji do noszenia ubrań na ramiączkach, więc myślałam, myślałam i wymyśliłam:) W ruch poszły nożyczki, nitka, igła i niepotrzebna bluzeczka zmieniła się w lubianą i często noszoną spódniczkę:)


Lubicie takie przeróbki? Macie takie rzeczy w swojej szafie?

piątek, 1 stycznia 2016

Świątecznie

Wreszcie mam choinkę o jakiej marzyłam. Nie znaczy to, że w poprzednich latach były brzydkie czy też, że ich nie było wcale. Ot, po prostu, taką, biało-czerwoną z ręcznymi ozdobami chciałam mieć:)


Część ozdób powstała nawet w poprzednich latach, część w ubiegłym roku (heheh ale po świętach), część dostałam. 
Pozostałe to tegoroczne wytwory. 


Najpierw realizacji doczekał się mój ulubiony wzór konika na biegunach. Oj, długo, długo się za niego zabierałam. Ładnych parę lat:) Wzór wykonany na różnych materiałach różni się wielkością i urodą


Potem zabrałam się za inne wzory krzyżykowe i szyte ściegiem sznureczkowym. Wzór chłopczyka odgapiłam od luli. Piękne te Jej wzory. 
Najdłużej zeszło mi się ze zszywaniem części, sklejaniem, wypychaniem i formułowaniem całości, ale warto było


Na choince nie mogło też zabraknąć szydełkowych śnieżynek. Kilka już miałam. Pokazywałam tu. Chciałam dorobić więcej, ale okazało się, że wzór gdzieś zgubiłam i tym sposobem powstały nowe, inne kształty.


Bardzo mi się one podobają i jak się okazało nie były takie straszne do wykonania. hehhe dlatego ... już planuję za rok zrobić kolejne, jeszcze inne śnieżynki.
Dodatkowa ozdobą choinki są czerwone bombki i filcowe zawieszki
Całości dopełnia papierowa gwiazda


wtorek, 1 grudnia 2015

Bluza

Wpadłam. Przepadłam. Po uszy. Dosłownie
Trwa to już ponad rok, może nawet dwa, a może i dłużej?
Co? Ano przerabianie wszystkiego co zbyteczne.
Zaczęło się od recyklingowych leginsów dla córeczki. Potem powstało kilka kolejnych par. Potem uszyłam pościel, czapeczkę, zmniejszyłam ulubiony sweter,  zwężyłam spodnie, aż w końcu chłopięcą bluzę przerobiłam na dziewczęcą:)
Najpierw wyglądało to tak:


Z wyrzuconej przez kuzynkę bluzki powstały leginsy, a z resztek wycięłam koła


Z kółek powstały kwiatki


Jeden ozdobił bluzę odziedziczoną po bratanku,


(Kwiatek ozdobiłam dodatkowo koralikami, naturalnie różowymi)


drugi powędrował na spinkę do włosów


Zatem komplet stanowi owa bluza, leginsy i spinka:)


i w końcu nastał czas, kiedy mogę prawie bezkarnie słuchać A. Andrusa i D. Miśkiewicz, bo latem synowie dziwnie na mnie patrzyli:)





sobota, 4 października 2014

Worek dla przedszkolaka

Śmiać mi się już chce z tego mojego tempa publikowania postów. A przecież staram się, i siadam do kompa, i albo zdjęć nie mam, a to czasu mało, a to co innego pilniejszego, a to napatrzę się na Wasze prace, poczytam co u Was i noc ciemna, i trzeba iść spać, i tak dzień za dniem...


Worek, a w zasadzie worki powstały w ostatnim tygodniu sierpnia. Miał być jeden, wyprawkowy, dla mojego malutkiego przedszkolaczka, ale jak już wymyśliłam motyw, jak zaczęłam zmieniać kolory sukieneczki, czapeczki itp to jakoś mi z tych części, dwie dziewczynki wyszły. A jak dwie aplikacje to i trzeba było drugi woreczek doszyć. Tym sposobem powstały woreczki dla córci i dla chrześniaczki. 



Pochwalę się przy okazji, że przez te wszystkie lata rozwinęłam się:))) Hahahahahhaah Otóż pierwszy worek to gotowiec ze sklepu papierniczego, ot zwykły worek nylonowy. Potem był podobny worek, zakupiony w markecie za grosze, ale ozdobiony gotową aplikacją z pasmanterii. Aplikacja ściągnięta przez sprzedawczynię na zamówienie, bo synek nie chciał niczego innego tylko krecika z czeskiej bajki. Ciężko było, ale miła pani znalazła go nam. Potem tego nieszczęśnika jeszcze kilka razy naszywałam na nowe worki. I ostatni, uszyty od podstaw przeze mnie, i sam worek, i aplikacja. 
Oczywiście starszy syn zużył kilka tych zwyklaków, młodszy krecika nosił na różnych tłach, więc i szycie worków dla córci czeka mnie jeszcze pewnie kilka razy:)

poniedziałek, 15 września 2014

Recyklingowe legginsy i torba na zakupy


Naoglądałam się dziesiątek przeróżnych prac i spodobało mi się przerabianie starych rzeczy na nowe. Normalnie cuda dziewczyny tworzą. Nawet nie przypuszczałam, że męską, niemodną koszulę można przerobić na cudny dziewczęcy płaszczyk. Oczywiście realnie oceniając swoje umiejętności zaczęłam od najprostszej i najbardziej potrzebnej rzeczy czyli legginsów dla córeczki. Wykorzystałam do ich zrobienia siostrzaną bluzkę. 



Okazało się, że można z niej zrobić nawet na dwie pary, ale poprzestałam na jednej, wyciętej z rękawów. Druga para legginsów mogłaby powstać z przodu i tyłu bluzki, ale ... stwierdziłam, że uszyję je z innej bluzki, a z tej powstała dodatkowo siatka na zakupy. Leginsy wyszły idealne, są mięciutkie, 3/4 długości, ich kolor pozwala dowolnie łączyć je ze wszystkimi bluzeczkami i co najważniejsze córcia uwielbia w nich chodzić. 



Z kolei torba jest na prawdę solidna i sprawdziła się nie raz na zakupach, aczkolwiek zawsze wtedy mąż podąża za nami zerkając uważnie czy czegoś nie gubimy i absolutnie nie pozwala do niej wkładać nic w szklanym opakowaniu:) Ciekawe dlaczego? hihii
Oczywiście jak widać na zdjęciach torba najbardziej przypadła do gustu córci i często jest wykorzystywana w Jej zabawach


Jest to chyba najdłużej pisany post...

poniedziałek, 10 lutego 2014

Recykling czyli ocieplacze pod drzwi


Post troszkę spóźniony, ale niestety tyyyyyle TO trwało. TO to szycie ręczne w moim wykonaniu. Zawsze jak mam coś zszyć, uszyć to zabieram się za to jak ta sójka, co to za morze chciała odlecieć. Ocieplacze, ochraniacze, łapacze wiatru, jak kto chce niech tak to sobie nazwie, potrzebne mi były odkąd zamieszkaliśmy w domu. Odkładałam to ze 3 lata. Do czasu.
Pewnego styczniowego dnia termometr wskazał -20 stopni. Moja córcia rano coś z wielkim zainteresowaniem oglądała przy drzwiach tarasowych. Trwało to dłuższą chwilę. Zwykle sprawdza czy świeci słonko czy pada deszcz i czy pies sąsiadów śpi czy stoi koło budy. Zdaje relację i przechodzimy do zabaw. Tym razem stoi i stoi, i tylko "oo", "oo" i coś paluszkiem pokazuje. Zaciekawiona poszłam obejrzeć przedmiot facynacji a tam!!!!! oblodzony dół w dwóch skrzydłach drzwi!!!! a przecież i rajstopki wetknięte, i od strony tarasu koc rozłożony:(
Cały dzień siarczysty mróz, porywisty wiatr. Po południu do tego śnieg. Zawiewa, podwiewa, strach wyjść na dwór
Kolejny poranek. 
Poszłam do garażu po warzywa, a one zamarznięte. Od drzwi garażowych w stronę pomieszczenia śniegu na metr szerokości nawiało. Znów warzywa pomarzły, cebule kwiatów zamarznięte, kwiaty ... nic tylko usiąść i płakać
Wróciłam do domu i od razu przystąpiłam do działania
Tyle, że ...
u mnie wszystko musi mocy nabrać
znalazłam materiały:) szaliki znaczy, na zewnętrzną warstwę
i leżały
kolejne dni szukanie wypełnienia
wszystko mam
leży
kolejny dzień przymierzanie do drzwi, układanie, jakaś fastryga
leży
mróz na zewnątrz trzyma
kolejne podejście zszyte dwie warstwy szalika
kolejny dzień doszyte dwa ręczniki
i znów dzień i sweterek na wierzch zarzuciłam i zszywamy całość
i mam
pierwszy ocieplacz gotowy:)))


Od razu został zarzucony pod drzwi, pieszczotliwie wygładzony i .... odwdzięczył się ... na drugi dzień szyba czysta, zero lodu, sucho, cieplej


Zabrałam się zatem ochoczo do dalszej pracy. Ochoczo znaczy tego samego dnia rozłożyłam szalik, wymierzyłam drugie drzwi, założyłam tak jak trzeba i szpileczkami spięłam całość
Leżało tak to sobie ze dwa dni
ale potem to już szybko poszło
w jeden wieczór pociachane 3 swetry, kolejny ręcznik kąpielowy i ... gotowe. Drugi ochraniacz mam


Tu już w wiatrołapie pilnuje ciepła domowego. Troszkę gorzej się sprawuje, ale i gorsze ma warunki, bo co chwilę ktoś z wchodzących/wychodzących go trąca


Oczywiście zdaję sobie sprawę, że piękne toto nie jest, ciut za płaskie i  takie bez wyrazu, ale ... to takie ma być. Ma się nie rzucać w oczy zza zasłonki, ma chronić przed wiatrem jednocześnie nie wypuszczać ciepła z domku
Czeka mnie jeszcze uszycie dłuuuuugiego ocieplacza do garażu, ale to chyba muszę do SH iść i zakupić jakieś kotary czy koc, bo to musi mieć ze 4 m długości

Zużyte materiały: ręczniki kąpielowe i swetry, głównie moje;)

poniedziałek, 12 września 2011

Candy u Peninii - Tilda

Tildy darzę sympatią od pierwszego wejrzenia. Wszelakie Tildy! Bo, i anielice, i śpioszki, i króliczki, i miśki, i koty, i ślimaki, i chyba wszystko  co się da uszyc i wypchać:))))Są one bardzo sympatyczne, mięciutkie a przy tym przypominają mi dzieciństwo, miniony czas. Dobry czas. Czas spędzony z babcią i prababcią. Babciami, których już nie ma ...
Wielokrotnie próbowałam szczęścia w Candy, gdzie wygraną były właśnie owe szmaciaczki, ale niestety zabrakło szczęścia ;)
Przymierzałam się już sama do szycia i nawet zdobyłam schemat. Nie ukrywam, że robiłam to, jak ta sójka, co się wybierała za morze ... I znów zaświtała nadzieja, bo u Peninii można wygrać taką cudną anielicę,


więc odkładam schemat w kąt, zaciskam kciuki i liczę na łut szczęścia przy losowaniu. Jeśli macie ochotę to zajrzyjcie na TĘ stronę i też spróbujcie szczęścia , zapisy trwają do 30 października br.