Powolutku, bujając jedną ręką córcię, drugą dokładałam kartonik za kartonikiem aż ułożyłam cały obraz. Bardzo mi się on podoba, tylko ... w czasie tak długiego układania, w między czasie przemeblowania, zgubiliśmy jeden element:(. Pierwszy raz mi się to zdarzyło i bardzo ubolewam nad tym.
Ciężko mi się układało te puzzle, mimo, że niezbyt wiele elementów. Powodem była zbliżona kolorystyka całości, elementy niemalże się nie różniły od siebie
Przyznam się, że już zaglądałam do szafki z puzzlami i ciągnie mnie do kolejnych... a mam jeszcze jedne. Nowiutkie, zafoliowane, też cudne ...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Puzzle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Puzzle. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 30 stycznia 2012
czwartek, 1 grudnia 2011
Kosz pełen zaległości - c.d.
Niestety poprzednim razem nie skończyłam, ba nawet nie rozkręciłam się za bardzo, bo moje bardzo nienajedzone dziecko wszczęło raban! W związku z tym, że księżniczka jest numerem jeden, puściłam w eter niedokończony post i dzisiaj znów próbuję. Chociaż ... nie wiem czy nie skończy się to podobnie ...Nie wiem czy kiedyś wyjdę z tych zaległości i uda mi się być na bieżąco. Znajomi i rodzina pocieszają mnie, że jak córcia skończy 3 miesiące, będzie lepiej. Oby, bo na prawdę na nic nie mam czasu albo śpimy albo wisimy na cycku albo noszenie na ręku albo wożenie w wózku. Hihii ale nie wyrzekłabym się tego za nic:))))
Wracamy do robótek październikowych ...
Monet Claude "Ogród artysty"
Nie jest to na pewno robótka, ale moja kolejna pasja, o której dotąd nie pisałam. Uwielbiam to od zawsze, odkąd je odkryłam. Zwykle sięgam po nie w najbardziej nerwowych chwilach mego życia, w chwilach gdy potrzebuję wyciszenia, gdy muszę porozmyślać, w jesienno-zimowe wieczory, w czasie letniego urlopu lub właśnie wtedy, gdy noszę w sobie nowe życie. Zawsze mam w zanadrzu jakieś nowe, nieułożone puzzle. Ostatnio układałam ubiegłej zimy, potem wyparły je hafty i szydełkowa narzuta, ale zatęsniłam za tymi kartonikami i mimo wyszywanej zakładki za Wymiankę, mimo nieskończonych wtedy myszek wyciągnęłam je. Miałam do wyboru 2 obrazy. Ten bardziej przypadł mi do gustu z oczywistego powodu ... córcia idzie...


Zazdrostka wg Elise cz.2
Miotałam się bardzo pod koniec ciąży po leżeć musiałam, a ja nie umiem tak nic nie robić. Krzyżykowanie odpadło, puzzle odpadły, więc do łask powrócił haft richalieu. Wyciągnęłam szmatkę z wyrysowaną roślinnością i dalej do dzieła! Po jednym wieczorze już wiedziałam, że i to odpada. Mdłości wróciły:(. By dokończyć nitkę przefastrygowałam listek, potem łodyżkę i... bingo!!! To mogłam robić. Więc przez kolejne dni obleciałam nitką wszystkie kontury na zazdrostce, w lepszych momentach haftowałam zawzięcie. To teraz efekty:
Wędrująca książka mamagi
O tej zabawie, o książce i całej reszcie przeczytałam zaraz po opublikowaniu posta przez mamagę. Jak zawsze tysiące wątpliwości i dopisałam się dzień po zamknięciu zapisów. Dzięki uprzejmości Organizatorki dołączyłam jednak do zabawy i teraz z niecierpliwością czekam na książkę. A dostanę ją za 21 pomnożone przez 3 czyli za rok najwcześniej:)))
Wracamy do robótek październikowych ...
Monet Claude "Ogród artysty"
Nie jest to na pewno robótka, ale moja kolejna pasja, o której dotąd nie pisałam. Uwielbiam to od zawsze, odkąd je odkryłam. Zwykle sięgam po nie w najbardziej nerwowych chwilach mego życia, w chwilach gdy potrzebuję wyciszenia, gdy muszę porozmyślać, w jesienno-zimowe wieczory, w czasie letniego urlopu lub właśnie wtedy, gdy noszę w sobie nowe życie. Zawsze mam w zanadrzu jakieś nowe, nieułożone puzzle. Ostatnio układałam ubiegłej zimy, potem wyparły je hafty i szydełkowa narzuta, ale zatęsniłam za tymi kartonikami i mimo wyszywanej zakładki za Wymiankę, mimo nieskończonych wtedy myszek wyciągnęłam je. Miałam do wyboru 2 obrazy. Ten bardziej przypadł mi do gustu z oczywistego powodu ... córcia idzie...
Miotałam się bardzo pod koniec ciąży po leżeć musiałam, a ja nie umiem tak nic nie robić. Krzyżykowanie odpadło, puzzle odpadły, więc do łask powrócił haft richalieu. Wyciągnęłam szmatkę z wyrysowaną roślinnością i dalej do dzieła! Po jednym wieczorze już wiedziałam, że i to odpada. Mdłości wróciły:(. By dokończyć nitkę przefastrygowałam listek, potem łodyżkę i... bingo!!! To mogłam robić. Więc przez kolejne dni obleciałam nitką wszystkie kontury na zazdrostce, w lepszych momentach haftowałam zawzięcie. To teraz efekty:
O tej zabawie, o książce i całej reszcie przeczytałam zaraz po opublikowaniu posta przez mamagę. Jak zawsze tysiące wątpliwości i dopisałam się dzień po zamknięciu zapisów. Dzięki uprzejmości Organizatorki dołączyłam jednak do zabawy i teraz z niecierpliwością czekam na książkę. A dostanę ją za 21 pomnożone przez 3 czyli za rok najwcześniej:)))
Subskrybuj:
Posty (Atom)
