Siedzimy nadal z córcią w domu. Trochę doła złapałam, bo tyle chorób ile przeszłyśmy w ostatnim roku to starczyłoby dla grupy przedszkolaków, a nie dla jednej dziewczynki. Dziesiątki butelek z syropami, dziesiątki listków z tabletkami, tubki z maściami, fiolki z kroplami, kroplówki, czopki, granulki, torebki z ziołami, kilka termometrów. Dziesiątki chusteczek, rolek papieru toaletowego: w chmurki, baranki, dary morza, kwiatki, wzory dziecięce, choinki. Nawet nie wiedziałam, że tyle ich znajdę w sklepach. Wszystko było. Do tego dziesiątki nocy nieprzespanych, majaczenia nocne, naście zmian pościeli/bielizny. Maksima temperatur. Zwolnienia lekarskie, urlopy i niezadowolenia przełożonych i współpracowników. Dnie w półśnie, bez planów, bez radości. Nie wiem czym jeszcze nas los zaskoczy. Czy może to się skończy wraz z 2016 rokiem? Jestem pełna wiary. Nadziei, że wszystko za nami, że teraz będzie lepiej i lepiej
Gwiazdki robi się bardzo prosto
i co ważne, uspakajają, wyciszają
i tak tnę, i zaginam te papierki .... i mam ich tak duuuużo ....
i jak ładnie na choince wyglądają