Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 lutego 2017

Styczniowe zakupy

        W zasadzie to błahostki, małe rzeczy, ale tak cieszą, że muszę, po prostu muszę sobie je tu wkleić. Poza tym cena niektórych była tak wspaniała, że żal było nie kupić, a i radość z ich posiadania teraz podwójna. 








    Zacznę od książki dla córci. Uwielbiam książki z wydawnictwa Zakamarki. Przypominają mi, zupełnie nie wiem dlaczego, dzieciństwo. Prawdziwe zimy, takie z mroziskiem i śniegiem, zabawy na dworze, wokół mnóstwo kolegów, koleżanek, ich rodziców i radość. Taką prawdziwą, szczerą, bezinteresowną. Próbuję zarazić córcię pasją do książek, do czytelnictwa i te książki rzeczywiście na nią działają. Hehe i w końcu Yeti mógł być odstawiony na regał, bo albo książka stała na półce nad/obok łóżka, bądź z nami spała



        Drugą pozycją jest zakupiona w Pepco urocza półeczka z szufladkami, w których wycięte są gwiazdki. Była jeszcze wersja z serduszkami, ale ta skradła serce córeczki. I moje. Przeceniona na 14,99zł





         Teraz hicior, normalnie buzia od ucha do ucha mi się roześmiała, gdy przyszło płacić za te wstążeczki. Wszystkie były przecenione o 90%. Takimi wyprzedażami empik nie po raz pierwszy nas zaskakuje. Koszt poszczególnych pozycji widać na paragonie. Całość to jedyne 1,65zł.



         Zakupy na Allegro czyli dużo tańsze niż stacjonarnie muliny DMC. Bardzo mnie ten zakup cieszy:) Niestety wybór kolorów był okrojony, a i jakieś dziwne mają banderole. Jakość pasemka jednak porównywalna. Ilościowo i jakościowo



        Potem był dorwany okazyjnie w Biedronce słoik. Chciałam trochę większy, ale stały jakieś trzy ostatnie, więc długo się nie zastanawiałam. Cena była za kilogram. Cena 6,99zł. Trochę dziwnie tak szkło na wagę kupować, ale to fakt. Za słoik zapłaciłam 4,11zł




     W międzyczasie dotarła do mnie zakupiona na Aliexpress  kanwa. W zasadzie to tylko maleńki kwadrat 20x20cm. Kupiłam z ciekawości jak to wygląda mając do wykorzystania jakiś kupon. Kosztowało mnie to dosłownie grosze, bo dodatkowo, tradycyjnie przesyłka za free. Kanwa porządna, usztywniona, brzegi obrębione, dołączone dwie gratisowe igły do haftu. Super sprawa, normalnie jednak to droga inwestycja. 






      O tym zakupie może nie powinnam pisać, bo nie wypada?, bo przyziemny? , bo żadna okazja?, bo w sumie to bardziej córki niż mój zakup? ale ... tak cieszy, taki ładny, taki niespotykany wzór, że wspomnę i o tym. Tylko nie krzyczcie;) Otóż w makro zakupiliśmy "ajfla dla zakochanych". Dosłownie tak krzyknęła córka na widok tego papieru. I co? Ładny? (Nie powinnam chyba jednak)




       Na koniec perełka. Korzystając z innej promocji, tym razem 10% na zakupy online w empiku, nawet na obniżone produkty, oprócz książek kupiłam dwie płyty. O jednej tylko napiszę, prawie zdarta, gra non stop, przy sprzątaniu, co wieczór do lektury Waszych blogów, do snu. Uwielbiam głos Igora i muzykę zespołu Lemon. Są dla mnie rewelacyjni. I mimo, że tytułowej piosenki Scarlett słucham od dawna, mam na laptopie, teraz też za nią przepadam to ... chyba inna piosenka skradła moje serce. Piosenka "O niczym"





Gdzieś kiedyś my wpadliśmy w wir muszenia,
jaki w tym sens, wolałbym chcieć

Tym cytatem z piosenki kończę ten wpis. 
Pewnie niektórych zdziwiło, że sezon wyprzedażowy, że w każdym dosłownie każdym butku, sieciówce były/są mega wyprzedaże, a tu ... nic z ciuchów? Cóż niektórych inne zakupy cieszą:)

sobota, 15 marca 2014

Dendrobium wiosną

Dendrobium wiosną zakwitło...
Niby trwa jeszcze kalendarzowa zima, ale za oknem wiosenna pogoda i chyba wyczuł to mój storczyk, bo zamiast jednego kwiatka, po raz pierwszy kwitnie podwójnie. Na dwóch łodyżkach:) Zaczęło się niewinnie, jak zawsze. Zielone coś, potem coraz dłuższa łodyżka, malutki pączek, więcej pączków, pąki i gdy te już nabrzmiały, zaczęły kwitnąć, z drugiej gałązki zaczęła wynurzać się druga łodyżka.



Gdy pierwsza kwitła. Pięknie kwitła. Gdy zaczęła gubić pierwsze kwiatki, druga wypiękniała i też zakwitła!! Cudny widok




Tymczasem inne Dendrobium zaszalało i najpierw wyciągnęło ubiegłoroczne nasionka, te kupione i te własnoręcznie zebrane. Potem dokupiło troszkę. 


Na koniec zaszalało i przedwczoraj dostało paczkę nasion - wynalazków, bo ... jak szaleć to szaleć, i jeśli ten ogród, i to podwórko mają jakoś wyglądać to tylko w tym roku muszę tego dokonać;)




 Tak więc plany mam ambitne. Wyrysowane na kartkach już grządki i pergola na tarasie. W szklarni rzodkiewka i sałata już posiane. W ogrodzie groszek. Posadzony jesienią czosnek kiełkuje. Rabarbar też przyjął się, bo nieśmiało wychyla się z ziemi. W ubiegłą sobotę zasadziliśmy kolejne drzewko, tym razem wiśnię szklankę. Skalniak uprzątnięty. Pierwsze kwiaty wiosenne zakwitają. Dużo, bardzo dużo przed nami pracy, ale damy radę. Musimy! Musimy, bo za długo już to wszystko trwa. Na zachętę dostałam od męża pęk prześlicznych rękawic. Aż żal je brudzić;)



hehe, a przed chwilką wyjrzałam przez okno .... a tam śnieg leży:)))))))))

środa, 12 lutego 2014

Wieszak czyli ...

Wieszak, a właściwie wieszak i wazon czyli ciąg dalszy poszukiwań szafy, tej naszej, tej dębowej. Nadal nie mam szczęścia, bo co wizyta w sklepie to albo brak nowej dostawy albo jak przywiozą to wypełniony po sam dach samochód krzesłami, albo stołami, ale nie szafami. Ba, ostatnim razem żadnej szafy nie przywieziono. Nawet jednej sztuki:( Ciekawa sprawa, bo jak szukałam wieszaka do wiatrołapu, takiego od podłogi do sufitu to same szafy stały... Nie przedłużając, fotki. 



Wieszak zniszczony, ale straszliwie mi się podobał, poza tym z TEGO sklepu z pustymi rękoma się nie wychodzi. Wieszaczek docelowo będzie biały, prawdopodobnie bez tego lusterka i będzie zdobił nasz wiatrołap



 Wazonik idealny w kształcie, chyba już tylko takiego mi brakowało i kolorze kuchni. Nawet mąż wyraził na niego zgodę;) hehe na wieszaczek niekoniecznie




Czy ktoś się orientuje ile czasu trwa wykańczanie domu? Mam wrażenie, że to się nigdy nie kończy...

niedziela, 22 grudnia 2013

Kuchareczka i grudniowy miszmasz

Internet wolno, ale działa, czuję się lepiej, coś tam robótkowo się dzieje, nawet kończy, dlatego od wczoraj zastanawiam się nad nowym postem. Nie wiem tylko od czego zacząć, ani jak zatytułować ten post. Mam nadzieję, że jak skończę pisać, jak wkleję fotki to coś się wykluje w mojej głowie;)
Na pierwszy rzut może pójdą prezenty od sunsette, bo sprawiły mi ogromną radość i są rewelacyjne! Pierwszego dnia nie dopchałam się do zawartości przesyłki, o takiej:



ale dostąpiłam zaszczytu i mogłam spać bliżej reniferka, na kuchareczkę nie mogłam jeszcze wtedy nawet zerkać



Szmaciaczki towarzyszyły mojej córci dosłownie wszędzie przez pierwsze dwa dni. Teraz mają swoje miejscówki tj. reniferek na stałe leży/śpi w łóżku i nie wolno go ruszać, zaś kuchareczka siedzi non stop w leżaczku,. Sama, w towarzystwie lub u córci na kolanach



i pomyśleć, że kiedyś miała spokój i tak dobrze było jej w towarzystwie koleżanek (zdjęcie z blogu sunsette)




Agnieszko bardzo, bardzo dziękuję za zorganizowanie zabawy i otrzymane prezenty.

Szukając szafy, tej mojej, jedynej, dębowej, pasującej do komody zakupiłam tacę na stroik adwentowy i pudełeczko na spinki, gumki, frotki itp mojej małej damy. To drugie wymaga odświeżenia, podklejenia, ale leżało z dala od drobiazgu, wśród mebli i tak mnie przywoływało, że musiałam, po prostu musiałam je zabrać ze sobą



Kolejna wizyta w sklepie retro, oczywiście w poszukiwaniu szafy, tej mojej, dębowej i znów jej nie znalazłam, ale i nie wyszłam z pustymi rękoma.

Tym razem to ... przepiękna tablica z trzema miejscami na zdjęcia (heheh hafciki), nawet szybki się zachowały, ramka i wazon - butelka.


 Rok widniejący na niej mnie zadziwia. To możliwe? 



Ramka kupiona z myślą o oprawieniu obrazka z SAL u Diany. Tymczasowa, bo zanim wymyślę co z haftem zrobić, powisi sobie przez okres Świąt na ścianie


Jakoś w międzyczasie odwiedziłam sklep B. i kupiłam .... przecudną torbę na zakupy i lampki na choinkę. Tak mi się podoba ten nadruk na torbie, że nijak na zakupy z nią nie mogę chodzić. Wisi sobie w kuchni, w widocznym miejscu i cieszy me oko




zerkam na nią w czasie zmywania, gotowania, a nawet w czasie robienia czy pieczenia pierniczków, bo mam już je zrobione:).



Pierniczki są dwojakie, jedne leżakowały od początku października, teraz tylko pieczone i drugie, nowość u mnie, bo pierniczki błyskawiczne, ponoć do zrobienia nawet w dniu Wigilii. Jedne i drugie pyszne. Na zdjęciu widać jeszcze takie murzynki. Otóż upiekłam przy okazji ciasteczka kawowo-pieprzne. Nie są tak piękne jak były w oryginale, ale smaczne owszem i ... wcale nie są zbyt ostre ze względu na zawartość pieprzu

Troszkę długaśny ten post i ... kolejny podobnie się zapowiada :))))))
Pozdrawiam

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Bożonarodzeniowy SAL 2013 cz.1

Popatrzyłam na innych blogach jak dziewczyny kończą albo i niektóre pokończyły SAL-ową choineczkę, a i grudzień zapukał do drzwi, więc żal mi się zrobiło tej mojej, nieistniejącej i ...
zaczęłam i ja. Od razu z przygodami.
Po 1 zupełnie nie wiem do czego użyję tego haftu, więc wzięłam materiał recyklingowy, tj kanwę na której już wyszywałam. Niby kilka krzyżyków, ale jakąś farbującą czarną muliną i po praniu, prasowaniu kanwa nie jest taka fajna
Po 2 zaczęłam od góry, tj od białej gwiazdki, której to zupełnie nie było widać na białej kanwie. Zatem prucie od razu na wstępie. Za drugim razem wyszyłam srebrną nitką, ale za dużo tych nitek, toporna jakaś ta gwiazdka, ale ... nie będę tego wypruwać, bo chyba to niemożliwe. Okropna jest metalizowana, chyba, chińska mulina
Po 3 na czarno-białym wydruku nie widać co zielone, co czerwone, więc pierwszego dnia tylko-aż tyle wypociłam:



A poza tym zaszalałam ostatnio i takie cudności zakupiłam u Beatki. Kto chętny niech śpieszy do niej, bo jeszcze ma muliny i resztki włóczek




poniedziałek, 21 maja 2012

TUSAL 2012 - cz. 5 i szalona okazja

Powolutku, systematycznie wrzucam resztki niteczek, banderolki, ścinki kanwy i ... niby niewiele, ale coś tam przybywa:)




Dzisiaj wstąpiłam do pasmanterii kupić muliny na nowy hafcik w ramach SAL Minihafciki i wyszłam z tym:


Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby chociaż jedna z tych mulin pasowała do wybranego obecnie wzorku i żebym potrzebowała, którejkolwiek z nich do czegokolwiek:) ihihihi szalona okazja była, to wzięłam. Jaka okazja? Otóż każda z tych mulin - mulin DMC kosztowała złotówkę!!!! Żal było nie skorzystać...

sobota, 10 grudnia 2011

Kosz pełen zaległości - kolejna część



SAL cz. 9 -  finish
To jeszcze na koniec tych zaległości. Dziś praca będąca uwieńczeniem myszszeczkuniowego SAL-a myszkowego. Gdy tylko zdecydowałam na czym wyszywam, zanim wyhaftowałam pierwszy krzyżyk już wiedziałam co z tego powstanie. Co prawda do końca nie znałam płci mojego dziecka, ale gdybym urodziła synka to chrześniaczka na pewno też ucieszyłaby się z takiego prezentu.



Ponieważ to ostatni post dotyczący SAL to kilka słów podsumowania. Wszyscy wychwalali łatwość i przyjemność wyszywania tego wzoru. Ja chyba jako jedyna miałam mieszane uczucia.
Przyjemnie, bo wyszywałam w grupie
Przyjemnie, bo miałam świadomość, że to mój pierwszy SAL
Przyjemnie, bo dla mojej dzidzi ( wierzyłam w to do końca;) )
Przyjemnie, bo kolorystyka i urok myszek niezaprzeczalne
ale 
miałam dosyć liczenia wątków i osnowy. Strasznie mnie to męczyło i zniechęcało momentami. Cały czas powtarzałam sobie, nigdy więcej takiego płótna! Oczy bolały, ale ... warto było. Baleriny śliczne. Pościel niepowtarzalna. Zachwyty znajomych i rodziny szczere i dowartościowujące. Co tu dużo pisać, o tak to wygląda w praktyce:)





Zakupy w LEMONADE
Czytając kiedyś na blogach, że ciężarne koleżanki nie mogły haftować krzyżyków, dziwiłam się. Przecież to tak uspakaja, wycisza, pozwala pomyśleć ... Niestety, nic bardziej mylnego. Pod koniec ciąży krzyżyki doprowadzały mnie do szewskiej pasji i albo mi się myliły i musiałam wypruwać albo wywoływały nudności. Dziwne to, ale rzeczywiście tak było, dlatego postanowiłam spróbować scrapbookingu. Hihhi zaczęło się i skończyło na zakupach w Lemonade. Zaszalałam konkretnie i mimo braku koncepcji, konkretnych planów na wykorzystanie zakupionych materiałów wydałam stówę. Ale czy można było się oprzeć takim cudnym papierom? Kupiłam i w kompletach, i pojedyncze arkusze, bo zdecydować się nijak nie mogłam. Tylko jak się robi pieczątki tymi stempelkami? 




piątek, 7 października 2011

Crea Francesca i Cross Stitch Crazy

Jakiś tydzień temu, a może troszkę wcześniej byliśmy z dziećmi u lekarza w stolicy. Przy okazji zakupiliśmy przewijak i inne dzidziusiowe akcesoria, a także  odwiedziliśmy Empik. Cieszę się, że tam wstąpiliśmy, bo synek zakupił sobie, powiedzmy, że sobie:))  dziurkacz ozdobny, a ja w promocyjnej cenie dwupak - "Punto Croce per la Casa. Crea con Francesca" nr 2 i nr 1. Akurat ten zeszyt na czasie




Od razu, po odejściu od kasy zerwałam folię i nie mogłam oderwać wzroku od tych dziecięcych wzorków. Zresztą oceńcie je sami







To jeszcze z tej drugiej gazetki ciekawsze propozycje:




Wczoraj spotkała mnie miła niespodzianka, bo dostałam od męża ostatni numer Cross Stitch Crazy. Świętami zapachniało:)


Na froncie robótkowym zakładkę odłożyłam i zaczęłam dziękczynny hafcik. O taki:


A poza tym przeziębienie mnie dopadło. Strasznie zasmarkana jestem ...
Zaczęłam też odliczanie do porodu ... tylko 29 dni ...