środa, 27 lutego 2019

Etui na komórkę z makiem


        Zachciało mi się barszczu ukraińskiego. Bardzo. Jedliśmy jeden dzień i drugi. Trzeciego łapczywie dojadałam resztki. Sama. Gorące. W pośpiechu. I ... jakoś tak chlapnęło i ... poprzednie etui straciło swą urodę.
Nie pozostało mi nic innego jak zabrać się za tworzenie nowego. Niby zima, więc etui ciepłe powinno być, dziergane, ale wiosenne już jakieś to słońce na niebie, więc stanęło na lżejszym wdzianku. Filcowym. Z haftem oczywiście. Długo nawet nie zastanawiałam się. Kwiaty mi się zamarzyły. 



Wzór w maki był piękny, aż szkoda byłoby go nie wykorzystać. Tak więc powstał nowy hafcik,


 

a kilka dni później etui z jego wykorzystaniem



Co prawda marzył mi się inny kolor filcu, jakieś błękity tłukły mi się po głowie, ale ...zielonego filcu u mnie sporo i  jakoś tak pasował mi do listków i tej wiosny.



Ogólnie zadowolona jestem, bo hafcik ładny, przyjemnie się go wyszywało i nie wymagał miliona odcieni mulin

Hafcik powstał z resztkowych mulin, których to u mnie dostatek, dlatego trafia do zabawy u Igiełki, a że to niewielki wzorek to zgłaszam jeszcze na SAL Smalls 2019




 TU poprzednie dwa filcowe etui na telefon, a TU robione na szydełku

czwartek, 31 stycznia 2019

Zawieszka z domkiem

     

          Ubiegły rok nie był dla mnie zbyt łaskawy. Liczne problemy ze zdrowiem znacznie ograniczyły moje robótkowanie. Nie poddaję się jednak i ten rok rozpoczęłam od przystąpienia do kilku znanych zabaw. Mam nadzieję, że będą dodatkowa motywacją. 


Już to zdjęcie zdradza, że przynajmniej trzy hafciki trafią na drewniane zawieszki ;)




      Zaczynam skromnie drewnianą zawieszką na choinkę, ale obiecuję, że jeszcze wiele prac w tym roku powstanie.




Kolekcja zawieszek na drewienkach powiększa się i mam nadzieję, że na koniec roku zaskoczy nas wszystkich ich ilość


Zawieszkę zgłaszam na nowe odsłony SAL u Kasi, SAL Украшаем елку 2020, SAL Smalls 2019 i SAL u Igiełki




poniedziałek, 31 grudnia 2018

Smalls SAL 2018 cz. 12 czyli breloczek z motylem


       Breloczek planowałam wyhaftować jako uzupełnienie prezentu mikołajkowego wylosowanej parze u syna w szkole, ale....znów nie zdążyłam. Nie wiem kto bardziej temu winny, ja czy syn. W każdym razie hafcik pozostał chwilowo w domu:)


Najpierw powstał niebieski motylek. Początkowo miał być pomarańczowy;)


Potem przybyły mu czułki i konturki


Całość wylądowała w plastikowym breloku

Na razie nie ma drugiej strony, ale tradycyjnie u mnie będzie tam literka z alfabetu - inicjał. Niestety zgubiłam schemat TEJ czcionki i muszę znaleźć coś nowego. Inny mój breloczek można TU zobaczyć.


Breloczek zgłaszam do zabawy Smalls SAL 2018


SAL Choinka 2018 cz.12 - Jemioła


Na kolejnym drewnianym domku zamarzyła mi się jemioła. Hahhaha chyba nigdy tak źle nie dobrałam materiału i tak źle nie rozplanowałam wzoru. Najpierw okazało się, że to nie delikatny, zwiewny, maleńki hafcik, ale prawdziwa kobyła. 



Potem zorientowałam się, że zaczęłam wyszywać górę haftu tam gdzie miał być środek wzoru. Masakra jakaś.



 W związku z tym, że, jemioła nijak nie mieściła się na drewienku, zostałam zmuszona do haftowania czegoś innego. Tym razem padło na zimowy domek w otoczeniu świerków. Niestety poległam i mam dopiero tyle ... Nie pozostaje mi chyba nic innego jak zapisać się na kolejną edycję SAL u Kasi i dokończyć wzorek:)



Jemioła wyszywana resztkowymi mulinami, dlatego zgłaszam na SAL Wymiatamy resztki i SAL Choinka 2018




niedziela, 9 grudnia 2018

Zaproszenia urodzinowe z kotkiem i planner na grudzień


        Gdyby nie przypomnienie alis zupełnie bym o nim i o Was zapomniała. Opracowałam swoją wersję plannera, wydrukowałam, wypełniłam wiadome, dopisuję nowe, a Wy? Przepraszam najmocniej i już wklejam PLANNER. Kto czekał, kto nie znalazł innego, kto chce rozpocząć przygodę z planowaniem swojego czasu do dzieła. Można drukować.


Uznałam, że sam planner to mało, że przydałoby się jeszcze coś do pooglądania i poczytania, dlatego ten post jest łączony. Jak zawsze z resztą:-). Całkiem niedawno obchodziliśmy urodziny naszej córci. Chciała mieć urodziny nie tylko w gronie rodziny, ale z rówieśnikami. Zorganizowaliśmy zatem urodziny na sali zabaw. Trzeba było zaprosić koleżeństwo pisemnie, by nie było pomyłek co do daty i adresu imprezy. Zaczęłam kombinować, rysować projekty, gdy na koniec jubilatka krótko powiedziała: Zaproszenie musi być z kotkiem. Słodziakiem. I różowe. Oszczędzę kolejnych szczegółów. 


Coś tam naszkicowałam, tym razem nie pokazywałam, haha bo jeszcze odrzuci projekt i przystąpiłam do dzieła. Zgromadziłam potrzebne materiały i narzędzia.


Przez kolejne noce na przemian wycinałam i wiązałam kokardki, aż wszystkie elementy były gotowe


Wtedy mogłam już przystąpić do montowania całości. Troszkę kokardki nie chciały się trzymać, klej też koniecznie chciał być widoczny pod tiulem, ale dałam radę


Powstała cała banda milusich kociaków. Susząc się czekały ranka i pisków radości ich fanki. Zaproszenia bardzo się córeczce spodobały. Co prawda były pytania "czemu te kotki takie czarne" i " czemu nie są puszyste?", ale ostatecznie zostały zaakceptowane. Potem już tylko pozostało złożenie przez Nią autografów i 


zaproszenia ruszyły w świat. Już później dowiedziałam się, że dzieciaczkom spodobały się bardzo. Nawet dwie dziewczynki chciały takie same na swoje urodziny. Ucieszyło mnie to bardzo 


Warto czasem niedospać, by zobaczyć tę radość na dziecięcej buźce

sobota, 1 grudnia 2018

Notatnik z kotem SAL Smalls 2018


Dziś dzień publikacji kolejnego hafcika na SAL zatem przedstawiam Wam mojego nowopowstałego kocurka. Kotek jest nieco starszawy, bo jak policzyłam jego początki czyli nogi mają 5 lat. Szok ile czasu zajęło mi dokończenie tak niewielkiego wzorku.


Najpierw powstał kotek w wersji powyższej czyli z zielonymi oczami. 


Zdążyłam go uprać, przeprasować i stwierdziłam, że tych oczu po prostu nie widać. Zaliczyłam prucie i kotek zamrugał błękitnymi oczyma


Haft od początku powstawał z myślą o naszym "notesie medycznym". Zeszyt zrobiłam sama. To zbiór luźnych kartek zszytych z tekturową okładką. Pomysł na taki notes wziął się stąd, że kartka na której spisywałam nasze wizyty u lekarzy lubiła się gubić. W domu zaznaczałam je na kalendarzu, ale w terenie nosiłam kartkę. Najgorzej było na przełomie roku. Dochodziły nowe kartki. W domu też jeden kalendarz się kończył, a nowego jeszcze nie było. Potem doszły choroby córci i wizyty u specjalistów. Coraz więcej wizyt i terminy koszmarne. np wizyta u reumatologa dziecięcego wyznaczona za dwa lata.


Nasz zeszyt tak wygląda, na okładce w tym prostokącie są nasze imiona i numery pesel. Na kolejnych stronach mam wyznaczone miejsca na poszczególne lata i miesiące. Może uchylę rąbka i pokażę jeszcze pierwszą stronę. 


Zeszyt powstał w 2013r. i służy nam non stop. Świetnie się sprawdza i były momenty, że nawet na dużym kalendarzu nie zaznaczałam wizyt. Notes powstał w 2013r. i od tego czasu kotek powiększał się o kolejne krzyżyki, potem o ich prucie, kolejne krzyżyki i tak w koło. Myliłam się często, za często. Odkładałam więc wzór do szuflady, by po kilku miesiąc powtórzyć te operacje.


Gotowy hafcik nakleiłam na przednią stronę okładki, a następnie na całość nakleiłam folię przezroczystą


Na koniec otrzymałam to co chciałam. Mam kartki w jednym miejscu, w usztywnionej okładce, wszystko spisane w jednym miejscu, na zewnętrznej okładce nr pesel, a wewnętrznej mam jeszcze przyklejone kartki z harmonogramem pracy naszego pediatry i lekarza rodzinnego. Wewnątrz też są skierowania na badania i wizyty


Haft z kotkiem zgłaszam do zabawy SAL Smalls 2018.

poniedziałek, 26 listopada 2018

Czerwone autko z choinką


         Nie dosyć, że ciało odmawia posłuszeństwa to i z pamięcią gorzej. Jak szalona haftowałam kota, bo muszę, bo czas goni, bo SAL i ... owszem termin zbliżał się, ale bożonarodzeniowego, a nie miniaturkowego SALa. Plus jest taki, że dwa hafty ukończone i na piątek mogę spokojnie czekać.


       W ubiegłym roku, gdy zobaczyłam to czerwone autko z choinką zakochałam się z nim od razu. Tak, ja nielubiąca koloru czerwonego:) Było już po świętach i chyba tylko dlatego nie wyhaftowałam samochodzika od razu. Zapisałam sobie kilka prac i niby nie pamiętałam, ale gdzieś tam w myślach utkwił ten motyw. Na tyle mocno, że jako pierwszy świąteczny wyhaftowałam tej jesieni.


         Zdjęcia może małoambitne, w bałaganie mulinkowym, ale to na dowód, że haftowałam z końcówek mulin przeróżnych firm, bo pracę zgłaszam na SAL u Igiełki. Kolory samodzielnie dobierałam i haftowałam na lnie z Ikei. Nie polecam go jednak do haftu krzyżykowego.


         Ciemne, takie pochmurne te ostatnie dni, że ciężko było zrobić ładne zdjęcia. Mimo to i mimo tego wydłużonego kształtu(wina lnu) samochodzik mi się podoba i chyba jeszcze jeden popełnię. Oczywiście na innym materiale


          Samochodzik już dziś jedzie na SAL Choinka 2018 i SAL Wymiatamy resztki. Przystankiem końcowym prawdopodobnie będzie bombka.