wtorek, 16 sierpnia 2011

Teresa Monika Rudzka - Bibliotekarki

Ostatnio przeczytałam książkę: Bibliotekarki T.M. Rudzkiej.  Na tylnej okładce znalazłam taki opis:
"Elegancka Żywia, zapracowana Halinka, pedantyczna Marta, życzliwa pani Stenia, Agata i Kasia zawsze w potrzebie finansowej, towarzyskie układy i przepychanki, a nawet... duch.
Pierwsza na polskim rynku książka o bibliotekarskich realiach. Szczera do bólu."

Czy szczera? Czy prawdziwa? Czy zmieniła moje zdanie o tym zawodzie? Czy zaciekawiła?
Komu praca w bibliotece kojarzy się z nudą, ciszą i monotonią, ten zdania po przeczytaniu tej książki nie zmieni. Dowie się za to, że i tam współczesność dotarła. Są komputery, niektórym paniom zależy na dobrych ciuchach czy perfumach. Mają rodziny, swoje problemy. Szczęścia i nieszczęścia. Chociaż bardziej autorka skupiła się na stereotypie bibliotekarskim, tego jest znacznie więcej, a szkoda:(
 Powieść rozgrywa się w bibliotece głównej i dwóch jej filiach. Główną bohaterką jest Żywia, która stara się o pracę w bibliotece, zdobywa i traci ją. Opisane są jej perypetie z czytelnikami i koleżankami z pracy, spostrzeżenia dotyczące innych bibliotekarek,jak również ich odczucia- w formie dziennika oraz skargi i wnioski przesyłane przez Czytelników do dyrektora. Bzdurne, wręcz nierealne wydają się niektóre rzeczy np. klepanie książek pod linijkę, brudna szmata w łazience jako ręcznik, nieumiejętność obsługi kompa, wręcz obawa przed nim, itp.
Czytałam z zainteresowaniem jak różnie postrzegamy jedną, tę samą osobę i jak ta osoba siebie widzi. Ciekawe:) Książka lekka, momentami zabawna, Przeczytałam ją w dwa wieczoro-noce.
Cieszę się tylko, że moja biblioteka jest inna. I skomputeryzowana, i panie różnie, przeróżnie ubrane i czyste, łazienki schludne, a wybór książek olbrzymi:) I raczej nie pracują tam bibliotekarki, ale wykształceni bibliotekarze:)
Książkę polecam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz